Pokazywanie postów oznaczonych etykietą java. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą java. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 stycznia 2015

JRebel, ADF i nieprzeładowane strony.

Chwała!
Po długiej, chyb nawet zbyt, przerwie czas wysilić swoje pozostałe szare komórki, póki fałdy na korze jakieś zostały. Okazja się akurat trafiła sama, bo w ramach obowiązków zawodowych mam okazję sprawdzić w boju produkt firmy ZeroTurnaround - JRebel.
Właśnie w trakcie tego sprawdzania napotkałem na początkowo dość zagadkowy problem, który poniżej postaram się naświetlić. Otóż, mam ci ja aplikację zewnętrzną, podbudowę czy też rdzeń systemu, w technologii Oracle ADF. Natomiast sam dopisuję do niej moduły biblioteki rozszerzeń dostosowującej tenże rdzeń do zachcianek i zapotrzebowań klienta. No więc dopisuję sobie nowy tzw. fragment strony, wszystko ładnie mi JRebel przeładowuje, jest fajnie. Biorę się za następny i... i nic, tak jakby JRebel zmian nie widział. Co ciekawe, przepływ odświeża, ziarna też, tylko sama strona jak wyglądała tak wygląda. Ki czort? Hmmm... Po restarcie zmiany widać, ale nowych znów niet. Hmmm... Rzut oka w logi, i co? I wszystko wygląda na to, że... działa.
2015-01-29 08:26:23.947 TRACE [IntelliJFSNotify] >> path\to\my\changed\PageFragment.jsff
2015-01-29 08:26:23.947 INFO  [IntelliJFSNotify] Event 'CHANGE' on: 'path\to\my\changed\PageFragment.jsff'
2015-01-29 08:26:23.955 TRACE [IntelliJFSNotify] >> CHANGE
2015-01-29 08:26:31.733 INFO  [ADF-Core] ADF metadata resource modified: file:/path\to\my\changed\PageFragment.jsff
2015-01-29 08:26:31.767 DEBUG [ADF-Core] ResourceMonitor instance named 'BindingRequestHandler' returns new positive result
2015-01-29 08:26:31.767 INFO  [ADF-Core] Purging page and view definition cache
2015-01-29 08:26:31.767 INFO  [ADF-Core] Reinserting juMom definition
2015-01-29 08:26:31.767 DEBUG [Mojarra] FacesConfigReloader.reload invoked
2015-01-29 08:26:31.767 DEBUG [Mojarra] Capturing NavigationHandler state.
2015-01-29 08:26:31.767 TRACE [Mojarra] NavigationDiff: null
2015-01-29 08:26:31.767 INFO  [Mojarra] Reloading configuration
2015-01-29 08:26:31.767 INFO  [Mojarra] Application does not allow to unsubscribe listeners
2015-01-29 08:26:31.767 INFO  [Mojarra] Application class: com.sun.faces.application.ApplicationImpl
2015-01-29 08:26:31.767 TRACE [Mojarra] Reload on oracle.adfinternal.view.faces.lifecycle.LifecycleImpl@75aec8d1 and org.apache.myfaces.trinidadinternal.context.FacesContextFactoryImpl$CacheRenderKit@5b5cca6 with sc weblogic.servlet.internal.WebAppServletContext@79606145 and cm com.sun.faces.config.ConfigManager@613b3643
2015-01-29 08:26:31.767 TRACE [Mojarra] Clear done
Zagwozdka coraz większa. O! Przelogowanie też powoduje „odświeżenie” zmian. Zastanówmy się poważnie...
Bingo! Tak jest! Cóż to więc okazuje się naszym winowajcą? Ano, aplikacja ma skonfigurowane dostosowywanie (customization) na poziomie użytkownika (UserCC). To powoduje, że każda zmiana na stronie stanu np. zwinięcia segmentu akordeonu czy też widoczności kolumn w tabeli jest zapamiętywane w MDS i nakładane w każdej sesji użytkownika. Fajny mechanizm, dzięki któremu korzystający z aplikacji ma taki układ stron w aplikacji jaki mu wygodnie. Problem w tym, że zmiany te nie są przez mechanizmy WebLogica nakładane na „oryginał” w momencie wchodzenia na stronę, tylko przy logowaniu się użytkownika. Przez co zmiany „przeładowywane” przez JRebel nie znajdowały odzwierciedlenia w treści serwowanej do przeglądarki. Wyjście? Skasowanie plików *.jsff.xml z odpowiedniego podkatalogu lokalnego MDS. No i teraz furczy aż miło. Można wrócić do generowania kolejnych błędów w oprogramowaniu ;)

P.S. Przy okazji jest to setna notka na blogu. Sam nie wiem, czy to dużo, czy mało, ale pękła i już!

piątek, 14 grudnia 2012

Oracle Forms z Jawą 7 po ludzku działające

Chwała!
Tak się składa, że pracowo dość sporo mam do czynienia z aplikacją opartą o Oracle Forms. Aplikacja ma ten feler, że domyślnie nie za bardzo chce współpracować z siódmą wersją Jawy. Cóż, wyjście dotąd było jedno, używać wersji szóstej i broń Boże nie dać się podkusić Chromowi do aktualizacji na najnowszą wersję (o której to aktualizacji krzyczy mnie ciągle i namiętnie). Co się działo, gdy jednak ulegliśmy? Ano śliczny komunikat „FRM-92095: Potrzebna jest wyższa wersja Oracle JInitiator”. Świetnie. Fajnie. Ale tak się składa, że nawet posiadanie najnowszego możliwego JInitiatora problemu nie rozwiązuje.
Na szczęście od czego mamy nieprzebrane zasoby internetu. Otóż okazuje się, że problem leży w rozpoznawaniu przez formsy czy są odpalane z JInitiatorem czy zwykłą Javą. Jak było do przewidzenia następuje to poprzez sprawdzenie zmiennej java.vendor. Jak jest Oracle, to JInitiator. Pięknie nie? Problem w tym, że od wersji 7 jawy Oracle jest domyślną wartością tej zmiennej. Ślicznie.
Więc co robimy? Tak, tak. Zmieniamy wartość tej zmiennej przy uruchamianiu jawy. Nie trzeba nic modyfikować na serwerze, żadnych obejść, proksów, etceterów i itepów. Czyste, proste i przyjemne rozwiązanie. Działa zarówno pod Windows jak i linuksami. Niestety nie mam możliwości aktualnie sprawdzić dokładnie jak w tych ostatnich to wygląda, ale Inteligentny Czytelnik powinien sobie poradzić. Zaczynamy.
  1. W wypadku okienek i przeglądarki o tej samej ilości bitów uruchamiamy po prostu Panel Sterowania i z niego wybieramy aplet Java. W wypadku systemu 64 bitowego i 32 bitowej przeglądarki (czyli też 32 bitowej jawy) musimy przejść do podkatalogu bin instalacji naszego jre i uruchomić plik javacpl.exe.
  2. W uruchomionym oknie wybieramy zakładkę Java i przycisk View
  3. Wybieramy interesującą nas instancję jawy i w pole Runtime Parameters dodajemy argument -Djava.vendor="Sun Microsystems Inc."
  4. Zatwierdzamy i cieszymy się.
Oryginalnie przepis znaleziony tutaj (po angielsku).

niedziela, 28 października 2012

Wolkan na Pomorzu, czyli o XIX Spotkaniu SJUGi

Chwała!
W poprzedni czwartek, osiemnastego dnia października, w Strefie 89 odbyło się kolejne, dziewiętnaste już, spotkanie szczecińskiej jugi. Tym razem prelegentem był Paweł Stawicki, a tematem bliższe zapoznanie przybyłej Publiczności ze Spockiem. Wyjątkowo, nie było to spotkanie autorskie Leonarda Nimoya, a przedstawienie używalności podbudowy do testów jednostkowych.
W trakcie dość chybkiej prezentacji (około pół godziny) mogliśmy się dowiedzieć, że w zasadzie jest to „nakładka” na JUnit. Nakładka, która wspierając się możliwościami Groovy pozwala ułatwić pisanie testów. Tak więc ja osobiście, jako wielki fan TestNG, za bardzo „praktycznie” skorzystać z prezentacji, nie skorzystam. Funkcjonalne oraz elastyczne przewagi TestNG nad rozwiązaniami opartymi na Junit są po prostu obecnie dla mnie zbyt duże, żeby dla drobnych fajerwerków z nich rezygnować. Swoją drogą ciekawym jest wciąż wielka „monopolizacja” „rynku” testów przez JUnit w środowisku jawowym.
Wracając do prezentacji, jak już wspomniałem, była dość chybka, bo raz, że temat niezbyt obszerny, dwa, że prezenter sprawnie pokazał, to co miał pokazać. Z tego co pamiętam zdarzyła się jedna, drobna wpadeczka, z przypadkiem gdy coś podczas asercji miało nie działać, ale zadziałało. Bywa. Poza tym istotnie nie było się czego przyczepić. No może, na upartego, można by wytknąć, że może parę rzeczy to raczej zasługa grooviego niż Spocka samego w sobie, ale z drugiej strony, czy to takie ważne w praktyce? Nie wydaje mi się, więc się nie czepiam ;)
Podsumowując, prezentacja całkiem, całkiem jeśli chodzi o warsztat, niekoniecznie porywająca jeśli chodzi o temat. Przy zastrzeżeniu, że dla osób za podstawę mających zestaw TestNG plus Groovy. Zaś dla dżejjunitowców mogę podejrzewać, że mogłoby być to nawet małe „łał”. Bo muszę przyznać, że o ile prezentacja utwierdziła mnie w przekonaniu co do podjętego parę lat wyboru, to również, acz przy założeniu, że pamięć w temacie nieszwankuje, Spock wydaje się przeciekawą alternatywą do czystego JUnita i praca z nim może być mniej frustrująca.

P.S. Ach, bym zapomniał! Prezentacja była nagrywana, więc zostaje nam poczekać cierpliwie na efekty montażu i udostępnienie materiałów.

wtorek, 7 lutego 2012

Tłumne zgromadzenie dewizowych rozwijaczy czas zaanonsować

Chwała!
Stało się! Najlepsza Na Świecie Konferencja zmieniła oficjalnie nazwę, a Wspaniali Organizatorzy wystosowali Odezwę do Narodu którą pozwolę sobie zacytować:
DevCrowd - Dziel się wiedzą, dziel się pasją
14 kwietnia 2012 odbędzie się czwarta już edycja konferencji dotyczącej języka Java, jego maszyny wirtualnej pod nazwą DevCrowd (dawniej java4people).  
Otwieramy call4papers!
Technologie, najlepsze praktyki rozwoju oprogramowania czy zarządzania projektami – jest tyle tematów, które warte są naszej uwagi. Zapraszamy prelegentów i entuzjastów do podzielenia się swoją wiedzą i spostrzeżeniami z uczestnikami z całej Polski.
Zaskocz nas i porwij tłumy – ubiegły rok to 130 uczestników, a z roku na rok jest nas coraz więcej :-)
Jeśli chciał(a)byś, aby spłynęła na Ciebie sława i chwała – nie czekaj i daj nam znać o sobie na c4p@devcrowd.pl!
Więcej informacji na stronie http://devcrowd.pl.
P.S. W zasadzie gadżety konferencyjne teraz będą dewocjonaliami ;P

środa, 28 grudnia 2011

Wiosna grudniową porą - reminesencje pospotkaniowe

Chwała!
W ostatni przedświąteczny wtorek mieliśmy okazję zaszczycić swoją osobą (ech ta wrodzona skromność ;)) XIII spotkanie szczecińskiej jugi. Spotkanie nie dość, że jubileuszowe, to prowadzone przez założyciela i spirytus mowens całego tego zamieszania w naszym grodzie, czyli przez Leszka Gruchałę. Temat trochę pasujący do pogody za oknem, czyli omówienie jednego z aspektów podbudowy Spring, a mianowicie tzw. wstrzykiwania zależności w ujęciu beziksemelowym.
Będę szczery, nie chcę mi się trochę pisać wspomnień po takim czasie (bo na gorąco w, nomem omen, gorączce świątecznych przygotowań jakoś nie było okazji), ale skoro Leszek tak ładnie prosił o sprężenie zwrotne, toteż głupio tak olać...
Jako się rzekło, spotkanie miało miejsce jakiś czas temu, a pamięć co prawda mam świetną, ale krótką niczym przerwy między reklamami w tiwi. Stąd też zamiast szczegółowej analizy, garść paru wrażeń które po tym eonie zostały gdzieś tam w zakamarkach.
Może zacznę od wstępu, bo to często on decyduje zarówno o dalszym odbiorze, jak i sposobie prezentowania tematu. No więc, jakby to ująć dyplomatycznie... No... Może lepiej jakby tego wstępu nie było. Taki w zasadzie czas o niczym. Niby parę słów o wstrzykiwaniu, o wiośnie, et cetera, ale... Dla osób które nie wiedzą nic, lub prawie nic o poruszonych tematach zdecydowanie za mało, nawet na taką „pobieżną” orientację o czym tu mowa, a dla tych co trochę więcej liznęli tematyki w zasadzie zbędne. Zdaje mi się, że Leszek wspominał, że to jego pierwsze wystąpienie w roli prelegenta (hmmm... aż ciężko uwierzyć co?), w takim razie taka dobra rada Wujka Dobra Rada (bo ma się te doświadczenie, z całych dwóch wystąpień, nie ;)). Czasem nie warto na siłę jakiegoś wydawało by się niezbędnego elementu prezentacji robić. A którego? Mi zawsze pomagały założenia typu komu i co chcę pokazać w te parę minut. Bo może wyjść, że nie ma bata trzeba przyjąć, że pewne rzeczy są oczywiste dla widowni.
Drugie wrażenie, to takie, że jak przeszliśmy do clou programu, to Leszek wydawał się wiedzieć co mówi (przynajmniej na poziomie jakiego ja, springowy abnegat, oczekiwałem, pewnie ktoś mający więcej do czynienia mógłby się bardziej przyczepić). Przykłady wyglądały mnie na całkiem zrozumiałe i wyjaśniające. Aczkolwiek, to co się łączy z wrażeniem pierwszym, wydaje mi się, że zrozumiałe były dla kogoś kto zna jakikolwiek mechanizm wstrzykiwania, choćby Guice, a część rzeczy tylko dla użytkowników Springa (choć mi to nie przeszkadzało, bo to były nieszczególne, dla tego akurat tematu, szczegóły). I w tym świetle trochę ten wstęp tym bardziej „razi”.
Trzecie wrażenie, nie ma wiele wspólnego z prezentacją jako taką, tylko zdziwiony byłem, że nie ma w JUnit paru rzeczy dla mnie już oczywistych po tych paru latach rzeźbienia w TestNg, i, że muszą być realizowane za pomocą zewnętrznych narzędzi. Szczerze mówiąc, myślałem, iż tych różnic jest mniej. Cóż... Wychodzi na to, że trzeba mi będzie kiedyś odświeżyć znajomość z JUnit i zrewidować parę poglądów.
Czwarte wrażenie, ogólne. Na prezentacji nie nudziłem się, było dość ciekawie. Solidny poziom jugowy. Na ruszanie w kraj, po laury konferencyjne za mało jeszcze, ale na takie właśnie spotkanie jak w sam raz. Z resztą, gdzie się te wszystkie lwy prelegenckie mają wykluć jak nie na jugach? Tak więc, brawa dla Leszka za podjęcie rękawicy i nie polegnięcie, zebranie doświadczeń i pewnie następne wystąpienia jeszcze lepsze będą. Natomiast z niecierpliwością czekam na kolejnych odważnych!

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Jubileuszowe XIII Spotkanie Juga o sprężynowaniu w strzykawce...

Chwała!
W imieniu szczecińskiej jugi pozwolę sobie zaprosić na jubileuszowe XIII spotkanie, którego gwoździem będzie prezentacja wielce zasłużonego Leszka Gruchały  o wiele mówiącym temacie: „Dependency Injection w Springu bez XMLa”. Ponieważ nie znam się na sprężynach, i zależnych strzykawkach też tak sobie, więc obiecuję sobie po spotkaniu wiele, a przede wszystkiem wygrania licencji na świeżo wydaną 11 wersję Intellij Idea ;)

Na koniec małym druczkiem, aby konkurencja do losowania nie była zbyt liczna, namiary na Wydarzenie:
wtorek, 20 grudnia 2011, godz. 18:00 Wydział Informatyki PS sala 200.

niedziela, 31 lipca 2011

Intellij Idea i niedziałające indeksowanie repozytoriów Mavena

Chwała!
Od jakiegoś czasu Intellij Idea cierpi na dość uprzykrzającą przypadłość. Mianowicie ma ona problem z indeksowaniem repozytoriów Mavena, jeżeli pobierany indeks jest stosunkowo duży i jego przetransferowanie na naszą maszynę trochę trwa. Ot chociażby centralne repozytorium. Z niejasnych dla mnie przyczyn, gdyż w istotę problemu wgryzać za bardzo mi się nie chce, pobieranie wyżej wspomnianego indeksu jest przerywane i Idea próbuje dalej pracować na „uszkodzonych” danych. Efektem tego jest komunikat jak na załączonym obrazku.
Ponieważ nie ma takiej rury, której się nie da odetkać i na to da się znaleźć sposób. Otóż indeks należy sobie ściągnąć samemu i ręcznie wrzucić tam, gdzie Idea się go spodziewa. Plan działania (dla repozytorium centralnego) mamy więc następujący:
  1. Ściągamy archiwum zip z indeksem dla tego repozytorium.
  2. W międzyczasie przechodzimy do katalogu katalog_domowy/.IntelliJIdea10/system/Maven/Indices i znajdujemy podkatalog, który odpowiada repozytorium centralnemu (najczęściej będzie to Index1), poprzez spojrzenie w pliki index.properties
  3. Kasujemy ze znalezionego katalogu podkatalogi typu data0.
  4. Zawartość podkatalogu update zastępujemy zawartością ściągniętego archiwum.
  5. Uruchamiamy Ideę i wymuszamy reindeksowanie repozytorium.
  6. Cieszymy się po chwili zindeksowanymi danymi. 

piątek, 29 lipca 2011

Siódma córa Słońca i Wyroczni

Chwała!
A więc stało się... Powitaliśmy na świecie nową, siódmą już, córę w rodzinie Jawy. Córę, którą początkowo zapowiadano na rewolucyjny cud, miód i orzeszki niczym sławetna Marianna, i której wyklarowana postać jednak zapały i entuzjazmy niejednego absztyfikanta ostudzić mocno zdołała. Cóż, ciąża niełatwa była, oboje z rodziców czasem zdawali się za bardzo nie wiedzieć co z tym fantem począć, zupełnie jakby nie planowano tego dziecka, jedynie „wpadka” poimprezowa się zdarzyła...

wtorek, 14 czerwca 2011

Oblizywanie łyżeczki, czyli wrażenia po Confiturze 2011

Chwała!
Zgodnie z zapowiedziami w ostatnią sobotę gościłem, jako jeden z członków silnej grupy pod wezwaniem, w stolicy na największej darmowej konferencji jawowej - Confiturze. Tradycyjnie już skorzystaliśmy z nocnej oferty PKP i z samego rana, po orzeźwiającym spacerku stawiliśmy się ciut przed czasem na miejscu. Tę chwilkę można było więc spokojnie wykorzystać na zabiegi higieniczne, przywitania i pogaduszki.
Po rejestracji i zapoznaniu się z zawartością podarków (w moim wypadku koszulka, bardzo fajna, i trochę papierków reklamowych. Szkoda jedynie, że skoro był konkurs-ankieta nie było dodanego żadnego pisadła) przyszedł czas na krótkie otwarcie i pierwszą prezentację, pozakonkursową, że tak powiem. Niestety, nic mi z niej za bardzo w pamięci nie zostało, gdyż byłem zdecydowanie zbyt zmęczony na korzystanie z języka obcego. Mimo starań, moja część R mózgu nie bardzo jeszcze funkcjonowała, a ta druga akurat nie gawarit...

wtorek, 7 czerwca 2011

Mycie słoików czyli wyprawa po Konfitury

Chwała!
Witam ponownie jak na drugiej części meczu. Pogoda się nam uletnia powolutku, więc szkoda czas tracić przed ekranem.
Skoro mus się ruszyć, to dlaczego by nie do Warszawy? - pomyśleli członkowie Szczecińskiej Grupy Ekspedycyjnej. – Okazja jest to ruszamy!
Tak, tak drżyj Stolico, już w najbliższą sobotę dokonamy precyzyjnego desantu na obiekty goszczące tegoroczną konferencję Confitura. Oj, dżemy i powidła lać się będą (byle nie woda ;))...

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

XII Spotkanie SJUG - Zapowiedzi

Chwała!
Szczecińska JUG ma zaszczyt zaprosić nas wszystkich na kolejne, dwunaste, spotkanie, którego tematem przewodnim ma być wstrzykiwanie zależności przy pomocy Google Guice. Spotkanie odbyć ma się o godzinie 18. dnia 28. kwietnia w sali 128 budynku I WIPS, a poprowadzone zostanie przez Kazika Pogodę.
Chyba wszyscy się zgodzimy, że w obecnych czasach trudno być programistą Jawy (i pochodnych) bez jakiegokolwiek spotkania ze wstrzykiwaniem zależności. Czy to realizowanej przez „samoróbki” czy też przy wykorzystaniu szeregu gotowych rozwiązań. Google Guice należy do rozwiązań z kategorii „lekkich”, łatwych do wdrożenia i nauki, a jednocześnie o sporych możliwościach przez co zdobyło sobie uznanie rzesz programistów, w tym tak sceptycznej persony jak piszący te słowa. Co stanowi niezłą, chyba, zachętę do zapoznania się z tym rozwiązaniem. Jeżeli dodamy do tego osobę Prowadzącego, którego nie bez kozery zaliczam do najlepszych twórców oprogramowania z jakimi miałem przyjemność się spotkać, to trudno znaleźć jakąkolwiek wymówkę lub usprawiedliwienie dla nieobecności w czwartkowy wieczór.

niedziela, 17 kwietnia 2011

Jawność dla ludu - S03E02 - Reminesencje

Chwała!
W minioną sobotę miałem zaszczyt i przyjemność uczestniczenia w tegorocznej edycji konferencji Java4People, odbywającej się w gościnnych murach świeżo oddanego II budynku Wydziału Informatyki Politechniki Szczecińskiej (jakoś po połączeniu z WysRolem nowa, potworna nazwa uczelni ciężka jest do akceptacji). Mimo krótkiej tradycji, i raczej lokalnego zasięgu w zamyśle, zgromadziła ona grubo ponad setkę uczestników z całej Polski, a nawet sądząc po przedstawionej przez Organizatorów na zakończenie mapce, również zza granicy (bliskiej bo bliskiej ale zawsze ;)).

wtorek, 5 kwietnia 2011

Księżycowe zmiany zależne

Chwała!
Ostatnio chciałem zmienić sobie w projekcie mavenowym zależności od Selenium do najnowszej wersji 2.0 beta 3. Sprawdziłem w nexusie, że jest taka wersja w repo, więc żwawo zmieniam wpis w pliku pom na:

    org.seleniumhq.selenium
    selenium
    2.0b3

Import, i... i jakaż to siurpryza, nie działa! No, żesz Ty, jak Cię w pierwszą krzyżową kopnę mavenie jeden! Ale też nie pomogło. Dopiero dokładniejsze sprawdzenie dokumentacji doprowadziło do eureki, iż od wersji beta 2 należy wpis w pomie zmienić na poniższy:

    org.seleniumhq.selenium
    selenium-remote-control
    2.0b3

I teraz świszczy, hula aż miło popatrzeć.

P.S. Pewnie uważni Czytelnicy zauważyli małą zmianę. Po jej uzasadnienie odsyłam tutaj.

czwartek, 17 marca 2011

Jawność Dla Ludu - S03E01 - Preludium

Sława!
Dobrze zorientowani P.T. Czytelnicy pewnie doskonale wiedzą, że już za miesiąc odbędzie się kolejna edycja Najlepszej Konferencji W Tej Części Galaktyki, czyli w skrócie Java4People. Wiedzą także, że tematem przewodnim w tym roku będą alternatywne języki dla JVM. I wiedzą, że ruszyła z kopyta niczym biczem śmignięty gniadosz rejestracja na to, nie bójmy się tego słowa,  niewątpliwe Wydarzenie.
Organizatorzy przygotowali dla nas dwie ścieżki prezentacji i ścieżkę warsztatową. Przy czym decydując się na warsztaty ograniczamy już przy rejestracji sobie wybór spośród prezentacji. Czego należy być świadomym i zapoznać się dogłębnie z Agendą.

niedziela, 30 stycznia 2011

XI Spotkanie SJUG - Wrażenia

Sława!
W ostatni czwartek stycznia odbyło się już 11. spotkanie szczecińskiej jugi. Tym razem na zaproszeniu widniała dumna myśl przewodnia - „Wprowadzenie do Google App Engine (Java API) na przykładzie Google Web Toolkit”. Tym razem zabrakło mi czasu i chęci zainteresować się wcześniej czym w ogóle jest to Google App Engine więc oczekiwania miałem spore...

niedziela, 21 listopada 2010

Siećkierowcy tempomatu ustawianie

Sława!
Ostatnimi czasy zajęć wszelakich namnożyło mi się niczym zajęcy na wiosnę, więc i dzienniczek zaniedbany troszeczkę został. Na szczęście Jego, Szanownych Czytelników oraz osoby autora skromnej jedno z nich sposobność do wpisu świeżego uczyniło. Otóż okazji w tym okresie szalonym do obcowania ze świeżymi wersjami rozwojowymi Selenium 2 i WebDriver mam, aż za nadto. A oseski te, jak to oseski cierpią katusze chorób okresu dziecięcego w ilościach, że niejedna orda Tatarzynów Dzikie Pola pustosząca drobną hulajpartią się wydawać może.

wtorek, 2 listopada 2010

Impresji pojubileuszowych garść parę...

Sława!
W ostatni czwartek października odbyło się jubileuszowe, dziesiąte już spotkanie Szczecińskiej JUGi, na którym toż to i sługa Waszmościów uniżony zaszczyt miał się pojawić. Po prawdzie i szczerością przepełnion, stwierdzić muszę, iż rozpisywać o wrażeniach specjalnej potrzeby nie odczuwam antycypując, że Imć Darkowi starczyłoby gromkie „Było Git!”. Los jednak chce inaczej, a skoro słowo się rzekło, to i kobyłka u płota być musi. Obiecałem parę słów krytyki, to przyzwoitość nakazuje się wywiązać. Niestety. ;)
Zacznę więc od zastrzeżenia, że jakikolwiek obraz wrażeń mych skrzywiony wyjdzie, to niech Szanowni Czytelnicy przyjmą łaskawie do wiadomości, że podobało mi się. Naprawdę. Jak bum cyk cyk!
No to teraz ognia Rufusie!

piątek, 15 października 2010

Jubileuszowe X spotkanie Szczecińskiej JUGi

Sława!
Wakacje minęły i oto niczym feniks z popiołu, spotkanie Szczecińskiej JUGi postanowiło wstać z kocyka, otrzepać się z piasku i szerokim gestem zaprosić Nas do siebie. Tym razem powody do radosnej i niczym nieskrępowanej krytyki po swojej prezentacji, w ostatni październikowy czwartek, zamierza dać nam Darek „Lock” Łuksza. O dziwo, nie będzie (wreszcie?) o testowaniu, tylko słów parę o projekcie EGit w którym to się rączo On udziela. Tak więc nie zostaje mi nic innego niż postraszyć Darka, że się zjawię, a Szanownych Czytelników równie gorąco zachęcić do współudziału.
Do zobaczenia w sali 128 WIPS (ZUT), 28.X.2010 o godzinie 18:00

czwartek, 1 lipca 2010

Gdzie wiosna spaliną oddycha - z konferencyji impresji kilkoro

Sława!
Podróż odespana (pociąg-konferencja-pociąg), więc można wydobyć z siebie parę słów podsumowania tegorocznego wyjazdu na konferencję Javarsovia 2010, która to odbyła się w miniony łykend (tak, wiem, że już letni, ale Niemen już był, a tytuł jakąś inspirację musi posiadać).
Na konferencję rzeczoną udaliśmy się jeszcze mocniejszą ekipą Firmowo-Jugową niż rok temu, dzięki czemu odsetek Szczecinian w całości prawdopodobnie został na tym samym poziomie co poprzednio. No i tym razem udało się przede wszystkim nie mieć tak masakrycznego spóźnienia, dzięki czemu można było wziąć udział w całości.
No właśnie w całości, więc tym bardziej pewnie warto byłoby parę słów o tym jak było napisać. A z tym mogę mieć pewien problem. Otóż, jakby nie patrzeć było fajnie i wyjazd należy zaliczyć do udanych, ale z drugiej strony jakoś do większej ilości rzeczy mógłbym się przyczepić. Cóż, starokawalerstwo pewnie wychodzi bokiem i się człek marudny staje z każdą wiosną bardziej coraz. No, ale po kolei.
Najpierw parę ogólnych słów o samej konferencji jako takiej. Na pierwszy ogień plusy:
  • Sam fakt istnienia tak fajnej konferencji.
  • Klimatyzowane (?) sale, w których udało się nie zaliczyć tzw. zgonu.
  • Porządny wyszynk (Ambrozji Testera, czyli herbaty w dowolnych ilościach, i to z cytrynką! :D) i jadła wszelakiego moc (kanapeczki, ciasteczka...).
  • Darmowy obiad (jak wiadomo podstawa udanej konferencji).
  • Obfity i w miarę różnorodny program, więc każdy mógł znaleźć coś dla siebie.
  • Kubeczek dostany (co prawda nie konferencyjny, ale darowanemu koniowi. Przy okazji szczególne pozdrowienia i podziękowania dla wielce sympatycznej wolantariuszki za trud pamięci i obdarowanie zrozpaczonego tymże naczynkiem) 
  • Identyfikator z nalepką imienną umiejscowioną rękami Samego Jacka L. (Czujecie? Tymi ręcami!) - jak tu teraz się pozbyć takiej pamiątki? ;)
  • Spoina w lokalu mieszczącym wszystkich chętnych (no i tym razem kulturalnie z zaproszeniami, anie na wydrę totalną ;)) 
Żeby zaś za miło nie było trochę minusów:
  • Niezbyt szczęśliwe rozplanowanie przestrzenne konferencji. Odbywała się ona na dwóch piętrach, zgromadziła całą masę uczestników. Niestety, foyer z gastronomią i stoiskami sponsorów znajdowało się tylko na jednym z pięter. Przez co, co godzinę tłoczyć się trzeba było po schodach to w jedną to w drugą, a i przeciskanie z wrzątkiem w ręku do najwygodniejszych nie należało. Wydaje mi się, że spokojnie można było rozdzielić chociaż częściowo „atrakcje”.
  • Podobnie z obiadem, trochę brakowało miejsca, żeby spokojnie zjeść i pogadać.
  • Nie wiem, czy tylko ja miałem takiego pecha w doborze, ale... większość prezentacji była wyraźnie niedostosowana do przewidzianego na nie czasu. Więc prowadzący często pod koniec zaczynali jechać po łebkach, przeskakiwać, a niestety tak się często składa, że to co najciekawsze to na końcu. Może warto pomyśleć o wydłużeniu sesji? Likwidację pytań z sali? Albo może bardziej zwracać uwagę na proponowaną przez mówiącego koncepcję prezentacji? Nie mam za bardzo konceptu sam jakby to sprawnie rozwiązać ze strony organizatorów (bo ze strony prezentujących, coś podpowiedzieć by się dało). W każdym razie było to pewien zgrzyt, bo to jak widzi się ile prowadzący tnie w trakcie powoduje takie lekkie wrażenie zlekceważenia. Wiem, brzydka myśl ta moja jest, ale cóż, nie będę ukrywał, że się pojawiła.
Właśnie. Prezentacje. Sól każdej konferencji. W zdecydowanej większości wybór trafny i pożywki dla rafinerii oleum pod czaszki sklepieniem dostarczające. W tym roku mój wybór padł na:
  • „Jak zapobiegać biodegradacji kodu” Jakuba Nabrdalika. Pierwsza z serii inspirowanych hitem ostatnich dni, czyli „Clean Code”. Poprowadzona interesująco, z dużą dawką humoru (a przecież z siebieśmy samych się śmieli) i uwagoprzykuwająco pogadanka jak zrobić, co by po czasie się nie narobić, jak do kodu wrócić będzie potrzeba. Świetne rozgrzanie wartościową, acz nie męczącą wiedzą umysłu.
  • „Jak można zarobić na uczciwości, przejrzystości i szacunku do klienta - kontrakty agile w praktyce” Wojciecha Seligi. Na to ostrzyłem sobie zęby od początku i w generalicji nie zawiodłem się. Było ciekawie, interesująco i aż chce się parę pomysłów Szefostwu podpowiedzieć. Szkoda jedynie, że Prezentujący wyraźnie rozminął się z czasem, przez co parę intrygujących zagadnień zostało potraktowanych koniec końców po łebkach, a zdecydowanie szkoda. Ale warto było.
  • „Liftweb - simply functional webframework” Łukasza Kuczery. Niestety. Jeśli o mnie chodzi pomyłka całkowita, a z sądząc po początkowym zainteresowaniu mógł być hit. Cóż, wyszło inaczej. Trudno wskazać mi jakieś plusy. Tremę prowadzącego rozumiem i usprawiedliwiam, ale sama koncepcja prezentacji mi się nie podobała. Za dużo na wstępie o Scali jako języku, przez co właściwie Lift nie został pokazany, tekstu na slajdach często zdecydowanie za dużo, przez co czytelność spadała dramatycznie. Na koniec dobicie nie działającymi przykładami. I zostało tylko poczucie zmarnowanego czasu, zamiast zachwytu nad technologią. Pozostaje nadzieja, że Autor się nie załamie i następna prezentacja to będą himalaje konferowania. Że to jest możliwe przekonacie się dalej i tego Autorowi ze szczerego serca życzę.
  • „Software Craftsmanship - Język wzorców językiem profesjonalistów” Sławomira Sobótki. Hmmm... Dziwna prezentacja. Niby ciekawie, niby dobrze się słuchało, ale zapytajcie mnie dzisiaj o czym była... to nie mam pojęcia! I szczerze mówiąc nie wiem czyja wina. Mówiącego, czy Słuchacza. Jedyne co mi w pamięci zostało, to to, że mi się podobało. Tak więc cała nadzieja w tym, że prezentacje były nagrywane i mają być udostępnione na serwisie Parley (o ile dobrze usłyszałem).
  • „«Clean Tests» by Uncle Paul, czyli jak pisać testy, żeby dobrze Ci służyły” Pawła Lipińskiego. RE-WE-LA-CJA. Brak słów, całkowite pozytywne zaskoczenie, wbicie w fotel, a mózg zlasowany jeszcze nie doszedł do siebie. A pewnie Szanowni PT Czytelnicy dobrze pamiętają, że ubiegłoroczna prezentacja Wujka Pawła oględnie mówiąc mnie nie zachwyciła. Normalnie, cytując klasyka, no, no, nie poznaję kolegi. Treść opowiedziana wartko, z humorem, z akcentowaniem wtedy kiedy trzeba, tego co chce się powiedzieć, utrzymując skupienie widzów jednocześnie ich nie męcząc. A co najważniejsze, to co zostało zaprezentowane wciąż mnie intryguje i nie daje przestać o sobie myśleć, zmuszając do zgłębiania tajników samodzielnie. Dlaczego ja na tej prezentacji nie byłem ze dwa lata temu? Wstrzelenie się w moje potrzeby idealne. Oby tylko mi starczyło zdolności by nauka w las nie poszła...
  • „Jeden rozmiar nie dla wszystkich, czyli NoSQL w środowisku Java” Jarosława Pałki. Nie spodziewałem się wiele, bo trafiłem na nią głównie dlatego, że równolegle nie było nic co by mnie jakoś specjalnie zachęcało, a że sala wygodna i „ileż można słuchać Waldka o Oracle-u?” to zostałem, i mimo pewnych nie dociągnięć, szczególnie z dopasowaniem prezentacji do czasu, nie był to czas zmarnowany. Chociaż z planowanych baz nie relacyjnych udało się pokazać tylko jedną, to i tak posmak nowości oraz sprawne prowadzenie wystarczyło do uznania jej za pozytywny akcent na zakończenie.
Podsumowując. Wyjazd, mimo wspomnianych wpadeczek, udany i zachęcający do najazdu hord pomorskich w sezonie przyszłorocznym. I życzę wszystkim coby było nie gorzej niż teraz. 

piątek, 23 kwietnia 2010

Nie taki diabeł straszny, czyli gorące wrażenia po debiucie.

Sława!
Popołudniem pogodnym, czwartkowym miałem niewątpliwą przyjemność zadebiutować jako spiker na spotkaniu naszej kochanej Szczecińskiej JUG, gdzie wypowiedziałem tytułowe słów parę, a nawet kilka. Ci co nie byli niech żałują, a Ci co byli, mam nadzieję, nie żałują. ;)
Przed spotkaniem z głodną wiedzy (jak się okazało niektórzy głodni byli nie tylko jej ;)) Szanowną Publicznością (oklaski, oklaski, oklaski ;)) odczuwałem pewien niepokój i tremę, które to na szczęście nie zrujnowały wystąpienia, a przynajmniej nie w stopniu większym, niż wredne choróbsko objawiające się chociażby w postaci zakłóceń audiosfery na sali i koncentracji prelegenta, co pewnie miało wpływ na płynność przedstawiania tematu.
Co do reszty, przede wszystkim zadowolony jestem z tego, że udało się pokazać to, co było zaplanowane, i, że mimo pewnych, nazwijmy to potknięć (ot, czasem powiedziało się coś za mało, czasem za dużo względem planu), udało się także zgrabnie, jak nieskromnie sądzę, zmieścić w czasie bez zbytniego przyspieszania i cięcia slajdów przy końcu. Ba, nawet został czas na drobne dyskusje po wystąpieniu, oraz na losowanie nagród. Fajnie też, że udało mi się wylosować nagrodę, dla jednego z bardziej aktywnych uczestników na sali, czyli i Los bywa sprawiedliwy ;).
Co mnie się nie podobało? Frekwencja, czyli coś koło 15 osób, z czego tylko 4 spoza Firmy (jednakże, Jaffa, miło było spotkać po latach, wpadaj częściej :)). Czy to wina podmiotu, reklamy czy innych przyczyn, to temat na całkiem ciekawą dyskusję (tym bardziej, że trochę firm „jawowych” w okolicy jest).
Nie podobało mi się też, tracenie czasem na chwilę wątku przez mą osobę, oraz wpadki z uruchamianiem danych przykładów (omsknie się kursor czasem i nieszczęście gotowe ;)). Cóż, człowiek chciałby być zbyt perfekcyjny czasem... Zostaje mieć nadzieję, że Widzom to nie przeszkadzało zbytnio ;).
Tak więc teraz zostaje poczekać na kolejnego Odważnego (a nawet NieBardzoOdważnegoAleChętnego), mając nadzieję, że będzie to krócej niż okres między dwoma ostatnimi spotkaniami. Propozycje tematów na które moja skromna osoba posłuchałaby parę mądrych słów podałem w wątku na stronie JUGi, gdzie także zamieszczone są materiały z wczorajszego już spotkania.
P.S. Ponowię tutaj też pytanie z powyżej wspomnianego wątku. Czy któraś/któryś z P.T. Czytelników ma jakieś doświadczenia z publikowaniem na SlideShare?