Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jug. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jug. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 marca 2013

Oczko poszło, czyli wrażeń kilka z XXI spotkania Jugi

Chwała!
Nietypowo bo tym razem w środę (20 III) odbyło się pierwsze w tym roku spotkanie Jugi naszej kochanej. Jako samba sikoreczka wystąpiło zaś Spring Data - MongoDB. Prelegent, w osobie Maćka Walkowiaka, postanowił przybliżyć nam problem integracji MongoDB ze Springiem, co właśnie umożliwia wspomniane Spring Data. Tak więc po krótkim przypomnieniu/przybliżeniu zarówno Monga jak i ogólnie zagadnienia baz NoSql mogliśmy dowiedzieć się czym to jest SpringData, a następnie przejść już do podprojektu dedykowanego MongoDB. Dzięki temu mając jako taki obraz zagadnienia, można było wstępnie ocenić prezentowane rozwiązanie. Które to wygląda całkiem sympatycznie i wydaje się, że od strony programistycznej „pobawienie się” tym tandemem nie powinno być specjalnie przerażające.
Co do samej prezentacji, to było bardzo przyzwoicie, sprawnie, z sensem i jak już mam wskazywać jakieś minusy, to właściwie największym, choć nie jakimś straszliwie rażącym, były takie momenty, gdy prelegent tracił „płynność” wypowiedzi. Czyli nawijka, nawijka, wyczerpanie myśli/tematu/akapitu... krótka zwiecha... nawijka, nawijka... Trochę tak wyglądało nie tyle, że gubiony wątek był, tylko jak buforowanie w youtubie ;) Drugie co mnie osobiście raziło, to ilość barbaryzmów, ale raz, że to raczej w dyskusjach z widownią (i dotyczy obu stron), dwa, że cóż... ...przynajmniej jeszcze jakiś czas na scenie IT trzeba mi będzie się z tym pogodzić.
Na koniec więc zostaje mi jedynie zaprosić wszystkich P.T. Czytelników na następne spotkanie Jugi oraz na kolejną edycję Najlepszej We Wszechświecie Konferencji (z jak dobrze/źle* pójdzie moim premierowym udziałem prelegenckim).
* - niepotrzebne skreślić.

środa, 5 grudnia 2012

Bimber ze złącz i gramofonów - XX Spotkanie Szczecińskiej JUGi

Chwała!
Już w najbliższy poniedziałek, 10 grudnia o godz. 18:30 na Wydziale Informatyki PS w sali 129 (stary budynek) odbędzie się jubileuszowe, dwudzieste spotkanie szczecińskiej JUGi. Skromny ten jubel zostanie uświęcony wystąpieniem Gościa, a mianowicie z prezentacją o chwytliwym tytule „Ewolucyjna Destylacja Architektury - myślenie wizualne na przykładzie Ports'n'Adapters” wystąpi Sławomir Sobótka.
Jeżeli mimo wszystko temat nie chwycił was za serca, to może wystarczającą zachętą będzie osoba prezentera, cenionego i uznanego w polskim światku jawowym, czego dowodem niech będzie chociaż uznanie jego wystąpienia najlepszą prezentacją tegorocznej Confitury

niedziela, 28 października 2012

Wolkan na Pomorzu, czyli o XIX Spotkaniu SJUGi

Chwała!
W poprzedni czwartek, osiemnastego dnia października, w Strefie 89 odbyło się kolejne, dziewiętnaste już, spotkanie szczecińskiej jugi. Tym razem prelegentem był Paweł Stawicki, a tematem bliższe zapoznanie przybyłej Publiczności ze Spockiem. Wyjątkowo, nie było to spotkanie autorskie Leonarda Nimoya, a przedstawienie używalności podbudowy do testów jednostkowych.
W trakcie dość chybkiej prezentacji (około pół godziny) mogliśmy się dowiedzieć, że w zasadzie jest to „nakładka” na JUnit. Nakładka, która wspierając się możliwościami Groovy pozwala ułatwić pisanie testów. Tak więc ja osobiście, jako wielki fan TestNG, za bardzo „praktycznie” skorzystać z prezentacji, nie skorzystam. Funkcjonalne oraz elastyczne przewagi TestNG nad rozwiązaniami opartymi na Junit są po prostu obecnie dla mnie zbyt duże, żeby dla drobnych fajerwerków z nich rezygnować. Swoją drogą ciekawym jest wciąż wielka „monopolizacja” „rynku” testów przez JUnit w środowisku jawowym.
Wracając do prezentacji, jak już wspomniałem, była dość chybka, bo raz, że temat niezbyt obszerny, dwa, że prezenter sprawnie pokazał, to co miał pokazać. Z tego co pamiętam zdarzyła się jedna, drobna wpadeczka, z przypadkiem gdy coś podczas asercji miało nie działać, ale zadziałało. Bywa. Poza tym istotnie nie było się czego przyczepić. No może, na upartego, można by wytknąć, że może parę rzeczy to raczej zasługa grooviego niż Spocka samego w sobie, ale z drugiej strony, czy to takie ważne w praktyce? Nie wydaje mi się, więc się nie czepiam ;)
Podsumowując, prezentacja całkiem, całkiem jeśli chodzi o warsztat, niekoniecznie porywająca jeśli chodzi o temat. Przy zastrzeżeniu, że dla osób za podstawę mających zestaw TestNG plus Groovy. Zaś dla dżejjunitowców mogę podejrzewać, że mogłoby być to nawet małe „łał”. Bo muszę przyznać, że o ile prezentacja utwierdziła mnie w przekonaniu co do podjętego parę lat wyboru, to również, acz przy założeniu, że pamięć w temacie nieszwankuje, Spock wydaje się przeciekawą alternatywą do czystego JUnita i praca z nim może być mniej frustrująca.

P.S. Ach, bym zapomniał! Prezentacja była nagrywana, więc zostaje nam poczekać cierpliwie na efekty montażu i udostępnienie materiałów.

niedziela, 23 września 2012

No i z głowy, czyli parę słów po osiemnastce Jugi.

Chwała!
W ostatni czwartek miałem przyjemność (znaczy się ja miałem przyjemność, czy słuchacze to już ich pytać ;)) zaprezentować się z wykładem na XVIII spotkaniu Szczecińskiej JUGi. Poniżej zamieszczam tę parę slajdów, natomiast zbiór kodów z przykładami znajdziecie tutaj.
Teraz zaś trochę przemyśleń. Chyba udało się:
  • przedstawić to co zamierzałem,
  • przedstawić to co oczekiwał Publiczność,
  • nie zanudzić tejże na śmierć
  • i samemu nie dostać pomidorem w twarz.
Nie udało się zaś:
  • zmieścić w czasie (dwie godziny zleciało)
  • nie potknąć się gdzieniegdzie
  • nie uśpić nikogo z Publiczności (pozdrawiam niniejszym kolegę z kanapy ;))
Jeśli zaś macie jakieś uwagi, to walić śmiało w komentarzach jak w bęben, wszelka krytyka (byle konstruktywna) mile widziana na drodze do perfekcji.

poniedziałek, 17 września 2012

XVIII Spotkanie Szczecińskiej JUGi. Zaproszenie.

Chwała!
Lato mija nam powoli, ruch na drogach po wakacjach już się wzmógł niestety, trzeba także troszkę rozruszać bloga (ale nie za bardzo coby szoku jakiego nie było). Na szczęście natrafiła się okazja, gdyż już w najbliższy czwartek, 20. września 2012 roku, o godz. 18, w gościnnych progach szczecińskiej Strefy 89, spróbuję przedstawić Wam pokrótce język Groovy.
Jak Szanowni Czytelnicy pewnie wiedzą, język ten tak mi się przewija przez bloga od czasu do czasu, co może sugerować, że nawet go używam od czasu do czasu. Jest więc szansa, że coś mającego sens uda mi się przekazać.
W założeniach ma być przegląd składni i możliwości języka wraz z najbliższym ekosystemem. Ponieważ temat jest powierzchniowo ogromny (o paru aspektach języka można, wydaje mi się, zrobić osobne prezentacje), więc przede wszystkim ma stanowić bazę do własnego przemyślenia, a nie dania konkretnej odpowiedzi na konkretne problemy. Przykro mi, ale od tego (myślenia) nie uciekniecie ;)
Na koniec przypominam, że to i tak tylko przystawka przed prezentacją Amorfisa na temat Spocka :D

środa, 21 marca 2012

Chwila odpoczynku na XVI spotkaniu Szczecińskiej JUGi

Chwała!
Szczecińska JUGa serdecznie zaprasza do spędzenia chwil paru na swoim kolejnym spotkaniu. Tym razem będzie okazja posłuchać, co do powiedzenia o architekturze REST ma imć Grzegorz Godlewski. O ile mnie pamięć nie myli będzie to debiut, więc tego nie wolno przegapić!
Tak więc stawiamy się zwarci, silni, gotowi w najbliższy czwartek, 27. marca, o godzinie 18., w sali 129 budynku A WIPS na ulicy Żołnierskiej!

wtorek, 7 lutego 2012

Tłumne zgromadzenie dewizowych rozwijaczy czas zaanonsować

Chwała!
Stało się! Najlepsza Na Świecie Konferencja zmieniła oficjalnie nazwę, a Wspaniali Organizatorzy wystosowali Odezwę do Narodu którą pozwolę sobie zacytować:
DevCrowd - Dziel się wiedzą, dziel się pasją
14 kwietnia 2012 odbędzie się czwarta już edycja konferencji dotyczącej języka Java, jego maszyny wirtualnej pod nazwą DevCrowd (dawniej java4people).  
Otwieramy call4papers!
Technologie, najlepsze praktyki rozwoju oprogramowania czy zarządzania projektami – jest tyle tematów, które warte są naszej uwagi. Zapraszamy prelegentów i entuzjastów do podzielenia się swoją wiedzą i spostrzeżeniami z uczestnikami z całej Polski.
Zaskocz nas i porwij tłumy – ubiegły rok to 130 uczestników, a z roku na rok jest nas coraz więcej :-)
Jeśli chciał(a)byś, aby spłynęła na Ciebie sława i chwała – nie czekaj i daj nam znać o sobie na c4p@devcrowd.pl!
Więcej informacji na stronie http://devcrowd.pl.
P.S. W zasadzie gadżety konferencyjne teraz będą dewocjonaliami ;P

środa, 28 grudnia 2011

Wiosna grudniową porą - reminesencje pospotkaniowe

Chwała!
W ostatni przedświąteczny wtorek mieliśmy okazję zaszczycić swoją osobą (ech ta wrodzona skromność ;)) XIII spotkanie szczecińskiej jugi. Spotkanie nie dość, że jubileuszowe, to prowadzone przez założyciela i spirytus mowens całego tego zamieszania w naszym grodzie, czyli przez Leszka Gruchałę. Temat trochę pasujący do pogody za oknem, czyli omówienie jednego z aspektów podbudowy Spring, a mianowicie tzw. wstrzykiwania zależności w ujęciu beziksemelowym.
Będę szczery, nie chcę mi się trochę pisać wspomnień po takim czasie (bo na gorąco w, nomem omen, gorączce świątecznych przygotowań jakoś nie było okazji), ale skoro Leszek tak ładnie prosił o sprężenie zwrotne, toteż głupio tak olać...
Jako się rzekło, spotkanie miało miejsce jakiś czas temu, a pamięć co prawda mam świetną, ale krótką niczym przerwy między reklamami w tiwi. Stąd też zamiast szczegółowej analizy, garść paru wrażeń które po tym eonie zostały gdzieś tam w zakamarkach.
Może zacznę od wstępu, bo to często on decyduje zarówno o dalszym odbiorze, jak i sposobie prezentowania tematu. No więc, jakby to ująć dyplomatycznie... No... Może lepiej jakby tego wstępu nie było. Taki w zasadzie czas o niczym. Niby parę słów o wstrzykiwaniu, o wiośnie, et cetera, ale... Dla osób które nie wiedzą nic, lub prawie nic o poruszonych tematach zdecydowanie za mało, nawet na taką „pobieżną” orientację o czym tu mowa, a dla tych co trochę więcej liznęli tematyki w zasadzie zbędne. Zdaje mi się, że Leszek wspominał, że to jego pierwsze wystąpienie w roli prelegenta (hmmm... aż ciężko uwierzyć co?), w takim razie taka dobra rada Wujka Dobra Rada (bo ma się te doświadczenie, z całych dwóch wystąpień, nie ;)). Czasem nie warto na siłę jakiegoś wydawało by się niezbędnego elementu prezentacji robić. A którego? Mi zawsze pomagały założenia typu komu i co chcę pokazać w te parę minut. Bo może wyjść, że nie ma bata trzeba przyjąć, że pewne rzeczy są oczywiste dla widowni.
Drugie wrażenie, to takie, że jak przeszliśmy do clou programu, to Leszek wydawał się wiedzieć co mówi (przynajmniej na poziomie jakiego ja, springowy abnegat, oczekiwałem, pewnie ktoś mający więcej do czynienia mógłby się bardziej przyczepić). Przykłady wyglądały mnie na całkiem zrozumiałe i wyjaśniające. Aczkolwiek, to co się łączy z wrażeniem pierwszym, wydaje mi się, że zrozumiałe były dla kogoś kto zna jakikolwiek mechanizm wstrzykiwania, choćby Guice, a część rzeczy tylko dla użytkowników Springa (choć mi to nie przeszkadzało, bo to były nieszczególne, dla tego akurat tematu, szczegóły). I w tym świetle trochę ten wstęp tym bardziej „razi”.
Trzecie wrażenie, nie ma wiele wspólnego z prezentacją jako taką, tylko zdziwiony byłem, że nie ma w JUnit paru rzeczy dla mnie już oczywistych po tych paru latach rzeźbienia w TestNg, i, że muszą być realizowane za pomocą zewnętrznych narzędzi. Szczerze mówiąc, myślałem, iż tych różnic jest mniej. Cóż... Wychodzi na to, że trzeba mi będzie kiedyś odświeżyć znajomość z JUnit i zrewidować parę poglądów.
Czwarte wrażenie, ogólne. Na prezentacji nie nudziłem się, było dość ciekawie. Solidny poziom jugowy. Na ruszanie w kraj, po laury konferencyjne za mało jeszcze, ale na takie właśnie spotkanie jak w sam raz. Z resztą, gdzie się te wszystkie lwy prelegenckie mają wykluć jak nie na jugach? Tak więc, brawa dla Leszka za podjęcie rękawicy i nie polegnięcie, zebranie doświadczeń i pewnie następne wystąpienia jeszcze lepsze będą. Natomiast z niecierpliwością czekam na kolejnych odważnych!

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Jubileuszowe XIII Spotkanie Juga o sprężynowaniu w strzykawce...

Chwała!
W imieniu szczecińskiej jugi pozwolę sobie zaprosić na jubileuszowe XIII spotkanie, którego gwoździem będzie prezentacja wielce zasłużonego Leszka Gruchały  o wiele mówiącym temacie: „Dependency Injection w Springu bez XMLa”. Ponieważ nie znam się na sprężynach, i zależnych strzykawkach też tak sobie, więc obiecuję sobie po spotkaniu wiele, a przede wszystkiem wygrania licencji na świeżo wydaną 11 wersję Intellij Idea ;)

Na koniec małym druczkiem, aby konkurencja do losowania nie była zbyt liczna, namiary na Wydarzenie:
wtorek, 20 grudnia 2011, godz. 18:00 Wydział Informatyki PS sala 200.

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

XII Spotkanie SJUG - Zapowiedzi

Chwała!
Szczecińska JUG ma zaszczyt zaprosić nas wszystkich na kolejne, dwunaste, spotkanie, którego tematem przewodnim ma być wstrzykiwanie zależności przy pomocy Google Guice. Spotkanie odbyć ma się o godzinie 18. dnia 28. kwietnia w sali 128 budynku I WIPS, a poprowadzone zostanie przez Kazika Pogodę.
Chyba wszyscy się zgodzimy, że w obecnych czasach trudno być programistą Jawy (i pochodnych) bez jakiegokolwiek spotkania ze wstrzykiwaniem zależności. Czy to realizowanej przez „samoróbki” czy też przy wykorzystaniu szeregu gotowych rozwiązań. Google Guice należy do rozwiązań z kategorii „lekkich”, łatwych do wdrożenia i nauki, a jednocześnie o sporych możliwościach przez co zdobyło sobie uznanie rzesz programistów, w tym tak sceptycznej persony jak piszący te słowa. Co stanowi niezłą, chyba, zachętę do zapoznania się z tym rozwiązaniem. Jeżeli dodamy do tego osobę Prowadzącego, którego nie bez kozery zaliczam do najlepszych twórców oprogramowania z jakimi miałem przyjemność się spotkać, to trudno znaleźć jakąkolwiek wymówkę lub usprawiedliwienie dla nieobecności w czwartkowy wieczór.

niedziela, 17 kwietnia 2011

Jawność dla ludu - S03E02 - Reminesencje

Chwała!
W minioną sobotę miałem zaszczyt i przyjemność uczestniczenia w tegorocznej edycji konferencji Java4People, odbywającej się w gościnnych murach świeżo oddanego II budynku Wydziału Informatyki Politechniki Szczecińskiej (jakoś po połączeniu z WysRolem nowa, potworna nazwa uczelni ciężka jest do akceptacji). Mimo krótkiej tradycji, i raczej lokalnego zasięgu w zamyśle, zgromadziła ona grubo ponad setkę uczestników z całej Polski, a nawet sądząc po przedstawionej przez Organizatorów na zakończenie mapce, również zza granicy (bliskiej bo bliskiej ale zawsze ;)).

niedziela, 30 stycznia 2011

XI Spotkanie SJUG - Wrażenia

Sława!
W ostatni czwartek stycznia odbyło się już 11. spotkanie szczecińskiej jugi. Tym razem na zaproszeniu widniała dumna myśl przewodnia - „Wprowadzenie do Google App Engine (Java API) na przykładzie Google Web Toolkit”. Tym razem zabrakło mi czasu i chęci zainteresować się wcześniej czym w ogóle jest to Google App Engine więc oczekiwania miałem spore...

wtorek, 2 listopada 2010

Impresji pojubileuszowych garść parę...

Sława!
W ostatni czwartek października odbyło się jubileuszowe, dziesiąte już spotkanie Szczecińskiej JUGi, na którym toż to i sługa Waszmościów uniżony zaszczyt miał się pojawić. Po prawdzie i szczerością przepełnion, stwierdzić muszę, iż rozpisywać o wrażeniach specjalnej potrzeby nie odczuwam antycypując, że Imć Darkowi starczyłoby gromkie „Było Git!”. Los jednak chce inaczej, a skoro słowo się rzekło, to i kobyłka u płota być musi. Obiecałem parę słów krytyki, to przyzwoitość nakazuje się wywiązać. Niestety. ;)
Zacznę więc od zastrzeżenia, że jakikolwiek obraz wrażeń mych skrzywiony wyjdzie, to niech Szanowni Czytelnicy przyjmą łaskawie do wiadomości, że podobało mi się. Naprawdę. Jak bum cyk cyk!
No to teraz ognia Rufusie!

piątek, 15 października 2010

Jubileuszowe X spotkanie Szczecińskiej JUGi

Sława!
Wakacje minęły i oto niczym feniks z popiołu, spotkanie Szczecińskiej JUGi postanowiło wstać z kocyka, otrzepać się z piasku i szerokim gestem zaprosić Nas do siebie. Tym razem powody do radosnej i niczym nieskrępowanej krytyki po swojej prezentacji, w ostatni październikowy czwartek, zamierza dać nam Darek „Lock” Łuksza. O dziwo, nie będzie (wreszcie?) o testowaniu, tylko słów parę o projekcie EGit w którym to się rączo On udziela. Tak więc nie zostaje mi nic innego niż postraszyć Darka, że się zjawię, a Szanownych Czytelników równie gorąco zachęcić do współudziału.
Do zobaczenia w sali 128 WIPS (ZUT), 28.X.2010 o godzinie 18:00

wtorek, 25 maja 2010

Review: Groovy In Action

Sława!
Piszę do Waszmościów notkę po angielsku, nie wiem, czy ostatnią na pewno pierwszą. Jednakże niech serca Wasze strachu nie znają, gdyż zamiaru przejścia na mowę tę zagraniczną nie planuję i wyrażanie myśli w rodzimym autoramencie kontynuować mam zamiar tak długo, jak Los łaskawy zapiski te prowadzić pozwoli. Skąd więc ten wybryk nie jaki? Otóż dłużnikiem będąc Szanownych Wydawców niżej opisanej księgi recenzję w mowie przez Nich rozumianej zamieścić zobligowany jestem. Niniejszym ino nadzieję posiadam, iż błędów i wypaczeń językowych sporo popełnionych nie zostało. Miłej lektury!

This note is in English (or Almost-Like-An-English)  language, because this review should be readable and understandable also by Publishers of reviewed book, and this doesn't mean that I switch language of this blog to English. Also, I hope that it isn't too many language errors and mistakes. Enjoy!
Some time ago I decided to use Groovy language in one of my project. Because it is my first Groovy project, I also wanted to read a good book about it. In courtesy of Manning Publications and Szczecin JUG I have opportunity to read first edition of Groovy in Action.
This book is split into three parts. First one is about language, second is about advanced features which coming with Groovy distribution, and third contains some hints and guides, which could help in day-to-day work with Groovy.
Cause, this book is about something new to me, is from „In Action” series and also I am „in action” with my project, I've read (and still reading) it with „in action” style. What it means? It means, that in given time, I'm reading this section of book which exactly I already need, instead of reading it page-by-page. Now I can say that with this book this kind of reading is pleasure. Easy-reading language (this is very important to me, as I'm not native English speaker) combined with easy-understanding examples makes learning about features of Groovy quite easy, interesting and enjoyable. Very good sectioning makes jumping through book (in case of looking forward or backward in our own learning process) content also easy.
What about content of book's part? I've read all of first part, cause knowing features of language is a basement of using it, and the only word which I can say about this part is „Great!”. It contains exactly what is needed to understanding how to use Groovy, what is possible to do with language, and how. After reading it I haven't almost any problems with understanding more advanced examples (found in other parts of the book, or in the web) at language level (logical level is other story ;)).
Second part I read more selective, so there are some sections at which I've took only a look (e.g. like most part of chapter about integrating). But in general, whatever I've read it is still in high level. Although sometimes it was quite hard to understand how something works without little help of external materials. I think, that in some places there could be more examples or more detailed explanation, especially in chapter about builders (This is powerful and useful feature of Groovy, but only reading and making examples from book is not enough to good understanding theirs idea, I think).
And at least, the last, third part. To be honest, I only take a short look at the most part of it. Why? Cause chapters are very specific. Cheat sheets or tips'n'tricks can be (and they are) useful quite often, but advanced Windows scripting or unit testing using JUnit isn't something important for me (as far as I don't script Windows or not use JUnit), so I only took a look, say „hmmm... okay...” and read something other (but if someone needs it, I think these chapters could be handy).
So, to sum up. A few years ago Phil Collins sang about groovy kind of love, today I can say that Groovy is kind of love. And this book is proof of this fantastic feeling (especially first two parts), even with its small weakness, which, I hope, will be polished in incoming second edition.

P.S. The biggest weakness of this book? It isn't in Polish, but maybe in future... Who knows...

piątek, 23 kwietnia 2010

Nie taki diabeł straszny, czyli gorące wrażenia po debiucie.

Sława!
Popołudniem pogodnym, czwartkowym miałem niewątpliwą przyjemność zadebiutować jako spiker na spotkaniu naszej kochanej Szczecińskiej JUG, gdzie wypowiedziałem tytułowe słów parę, a nawet kilka. Ci co nie byli niech żałują, a Ci co byli, mam nadzieję, nie żałują. ;)
Przed spotkaniem z głodną wiedzy (jak się okazało niektórzy głodni byli nie tylko jej ;)) Szanowną Publicznością (oklaski, oklaski, oklaski ;)) odczuwałem pewien niepokój i tremę, które to na szczęście nie zrujnowały wystąpienia, a przynajmniej nie w stopniu większym, niż wredne choróbsko objawiające się chociażby w postaci zakłóceń audiosfery na sali i koncentracji prelegenta, co pewnie miało wpływ na płynność przedstawiania tematu.
Co do reszty, przede wszystkim zadowolony jestem z tego, że udało się pokazać to, co było zaplanowane, i, że mimo pewnych, nazwijmy to potknięć (ot, czasem powiedziało się coś za mało, czasem za dużo względem planu), udało się także zgrabnie, jak nieskromnie sądzę, zmieścić w czasie bez zbytniego przyspieszania i cięcia slajdów przy końcu. Ba, nawet został czas na drobne dyskusje po wystąpieniu, oraz na losowanie nagród. Fajnie też, że udało mi się wylosować nagrodę, dla jednego z bardziej aktywnych uczestników na sali, czyli i Los bywa sprawiedliwy ;).
Co mnie się nie podobało? Frekwencja, czyli coś koło 15 osób, z czego tylko 4 spoza Firmy (jednakże, Jaffa, miło było spotkać po latach, wpadaj częściej :)). Czy to wina podmiotu, reklamy czy innych przyczyn, to temat na całkiem ciekawą dyskusję (tym bardziej, że trochę firm „jawowych” w okolicy jest).
Nie podobało mi się też, tracenie czasem na chwilę wątku przez mą osobę, oraz wpadki z uruchamianiem danych przykładów (omsknie się kursor czasem i nieszczęście gotowe ;)). Cóż, człowiek chciałby być zbyt perfekcyjny czasem... Zostaje mieć nadzieję, że Widzom to nie przeszkadzało zbytnio ;).
Tak więc teraz zostaje poczekać na kolejnego Odważnego (a nawet NieBardzoOdważnegoAleChętnego), mając nadzieję, że będzie to krócej niż okres między dwoma ostatnimi spotkaniami. Propozycje tematów na które moja skromna osoba posłuchałaby parę mądrych słów podałem w wątku na stronie JUGi, gdzie także zamieszczone są materiały z wczorajszego już spotkania.
P.S. Ponowię tutaj też pytanie z powyżej wspomnianego wątku. Czy któraś/któryś z P.T. Czytelników ma jakieś doświadczenia z publikowaniem na SlideShare?

czwartek, 22 kwietnia 2010

Cierpliwości cnotą obdarzeni wynagrodzeń zostali - cz. II

Sława!
Jakiś czas temu miałem okazję informować Szanownych Czytelników mych wypocin o upublicznieniu pierwszej z prezentacji przedstawionej w ramach ubiegłorocznej Konferencji.
Z wiadomych powodów w tym roku nie możemy się rozkoszować uczestnictwem, aczkolwiek, jak poinformował wczoraj Paweł, możemy zaznać krotochwil z małą imitacją w postaci memorabiliów z ubiegłego roku.
Wszystkim, dzięki którym ujrzały one światło dzienne składam serdeczne i gromkie podziękowania, a pozostałą część ludzkości szczerze namawiam na seanse. 

sobota, 17 kwietnia 2010

VIII Spotkanie Szczecińskiej JUG - trema debiutanta

Sława!
Prawie rok po poprzednim spotkaniu (mam nadzieję, że na następne aż tak długo czekać nie będzie trzeba), 22. dnia kwietnia, odbędzie się kolejne, już ósme spotkanie. Tym razem, jak można zauważyć w zapowiedziach, produkować się będzie moja nieskromna osoba. Debiut całkowity na JUG, co gorsza ostatnie publiczne wystąpienie miałem, o ile pamiętam, dobre pięć lat temu z kawałkiem (ściślej mówiąc w trakcie obrony pracy magisterskiej). Biorąc pod uwagę, że wystąpienia takie (w moim odczuciu) nie są moją mocną stronę, więc trema jest nie mała.
Czego się możecie spodziewać? O ile mi się uda zrealizować własne zamierzenia (czyt. nie zeźre trema, czasu wystarczy, w gardle nie zaschnie, nic się, odpukać, nie zepsuje, etc.) chciałbym P.T. Uczestnikom Spotkania zaprezentować możliwości podbudowy testowej o wdzięcznej i dźwięcznej nazwie TestNG (co można wywnioskować z tytułu spotkania ;)), przy czym przyjmując założenie, że przynajmniej większość wspomnianych Uczestników miała styczność z JUnit, nie zamierzam dokonywać porównywania tych dwóch podbudów wprost, licząc na wyciąganie wniosków samodzielnie. Znaczy się, nie spodziewajcie się przykładów jak to samo zrobić w tym i w tamtym. Myślę, że ze względu na specyfikę tych podbudów, a także znaczne podobieństwa i różnice, nie ma to większego sensu i mogłoby raczej co najwyżej zamotać niż wyjaśnić.
Zamierzam również pokazać trochę kodu w działaniu, mimo, że Paweł Szulc na ubiegłorocznej Javarsovii był bardzo zadowolony z efektu wstawiania zrzutów ekranowych do prezentacji, ale w tym wypadku jednak nie będzie jakiś mocno czasochłonnych kompilacji (co innego przekompilowanie i umieszczenie jakiegoś potężnego serwisu sieciowego, tu zrzuty ekranowe pomagają oszczędzić mocno na czasie ;)). Jeśli zostanie czasu nie widzę przeszkód w odpowiadaniu na wątpliwości Słuchaczy przez szybkie podkodowanie tego i owego.
Czego zaś na pewno nie będzie? Niestety, nie uda mi się zaprezentować jednej, bardzo ciekawej i potężnej funkcjonalności dostarczanej przez TestNG ze względów... technicznych (w myśl zasady, że szewc bez butów chodzi, to ja sprzętowo do tyłu jednak jestem...). Jednakowoż coby nie zniechęcać, to co to jest wspomnę na prezentacji dopiero. Dodam tylko, że ten „pominięty” temat to jest dobry materiał na osobną prezentację.
Nie będzie też obcowania z prawdziwym guru, gdyż tak jak P.T. Czytelnikom pewnie wiadomo, prezentacja ta powstawała przez tak zwane „rozpoznanie bojem” i raz, że codziennie się dowiaduję czegoś nowego, a dwa, że mogę się nie zdążyć dowiedzieć przed prezentacją. Szczególnie jeżeli chodzi o jakieś bardziej wymyślne i zaawansowane „sztuczki i kruczki”.
Podsumowując, serdecznie zapraszam, mając jednocześnie nadzieję, że uda mi się spełnić zarówno Wasze jak i moje, własne oczekiwania. A ponieważ zostało jeszcze trochę czasu, to jeśli ktoś ma jakieś uwagi, zachcianki i inne roszczenia co do prezentacji to może je umieścić w komentarzach. Obiecuję, że się nad nimi zastanowię, natomiast nie obiecuję pozytywnego rozpatrzenia. ;)

wtorek, 9 lutego 2010

Marudzenia, marudzenia aż po horyzontu kres...

Sława!

Tak coś mija czas, a blog ten pokrywa się śnieżnym puchem niczym świat za oknem (Ach! Uwielbiam Prawdziwą Zimę, szkoda tylko, że mrozy ze słońcem tak krótko, a soli na ulicach tak wiele) więc postanowiłem sobie trochę pomarudzić, a może nawet wypłakać się w jakieś ramionko życzliwe ;)

Co tam więc słychać u mnie? Ano jak Szanowni Czytelnicy pewnie wiedzą, zabrało mnie się na poznawanie w praktyce nowych technik, dzięki Leszkowi i wydawnictwu Manning w boju tym zażartym wsparty jestem autoramentem cudzoziemskim, czyli Groovy In ActionPozycja, przyznam się bez bicia, zacna, aczkolwiek na recenzję spod pióra mego trzeba będzie poczekać chwil kilka, aż chociaż po łebkach przelecę rozdziały "o mniej (chwilowo) intrygującej zawartości". W każdym bądź razie, dla mnie, cała ta idea książka za recenzję, którą mogę wykorzystać dzięki Jugowi, jest czymś fantastycznym. Przy okazji, jeśli ktoś zainteresowany czyta, to wiadomo może czy są gdzieś dostępne "brakujące" recenzje z biblioteczki naszego juga? Wiem, wiem, mógłbym spytać pożyczalskich, ale przecież miałem marudzić ;)

Drugi punkt, to sam groovy w akcji (nomen omen, albo nawet lelum polelum). Otóż, jest fajnie. Rzekłbym nawet bardzo fajnie. Najśmieszniejsze, że jakbym miał powiedzieć, co konkretnie fajnego i dlaczego, to miałbym problem, ale jakoś mam subiektywne poczucie mniejszego "bólu" przy kodowaniu tego co sobie wymyśliłem. Niestety, w swoim aktualnym projekcie, napotkałem trochę głupią sytuację, gdzie w jednym miejscu nie mogę sobie umilić życia tak jakbym chciał. I to nie tylko z winy grówiego. Otóż tenże grówi "ozdabia" (opakowuje? Jakoś nie mogę znaleźć odpowiedniego słowa) sobie w pewnych sytuacjach klasy/obiekty Javy takim czymś jak MetaClass. I to właśnie jest źródłem frasunku, bo wykorzystuję klasy od zewnętrznego dostawcy, gdzie przy tej zabawie dostaję w pewnym momencie ClassNotFoundException (zresztą zupełnie zasadny). Cóż, wydaje mi się, że chwilowo, nie chce mi się jakoś myśleć nad "eleganckim" rozwiązaniem problemu, więc zrobię na okrętkę, a później się zobaczy (jak zwykle prowizorka ma szansę zostać najtrwalszym elementem systemu ;)).

A jak już przy zobaczeniu jesteśmy, to wbrew poprzednim wpisom, jednak wcale nie zostałem całkowicie przy Eclipsie. Z niewiadomych przyczyn, jednak mój kod, ni z gruchy, ni z pietruchy, przeprosił się z Ideą, więc w tym jednym projekciku pozwalam sobie wykorzystywać ją. I generalnie jestem zadowolony, chociaż pewnie skończy się na tandemie Eclipse+Idea. Oba środowiska potrafią sobie współdzielić projekty, na ile bezproblemowo to sprawdzanie tego jeszcze przede mną, ale parę opcji wygodniejszych jest jednak w Eclipse (szczególnie ogląd hierarchii klas, chyba, że ktoś wie jak "przypiąć" w Idea podgląd struktury na stałe do jakiegoś elementu?).

Na koniec, skoro już o ideach wspomnieliśmy, to taka drobna uwaga (bo wiem skądinąd, że Leszek z Amorfisem tu zaglądają ;)). W projekciku tymże mym tajemnym używać sobie zamyśliłem TestNG. W tej chwili na podstawowym poziomie, ale już za chwileczkę, już za momencik, bardziej "zaawansowane" zagadnienie trzeba będzie mi rozgryźć. Czy byłby sens, aby przy okazji tego rozgryzania spróbować wypocić jaką drobną prezentacyjkę, co by juga sierotkę trochę odkurzyć?

niedziela, 10 stycznia 2010

A miało być tak pięknie...

Sława!

No niestety, jak poinformował Leszek na stronie Szczecińskiego JUGu tegoroczna edycja konferencji Java4People nie odbędzie się. Serce moje napełnione jest więc niekłamanym żalem, bo poza Javarsovią nie ma chyba w kraju innej wartej mojego zainteresowania konferencji (formuły i poziom zarówno Cooluarów jak i GeeCona nie są tym co akurat ten tygrys lubi najbardziej). Miejmy nadzieję, że j4p jeszcze wróci, nawet jeżeli w formie biennale czy triennale.

Bijąc się w pierś, bo nie narzucałem się, szczerze mówiąc, Organizatorom z pomocą (z różnych pobudek, o czym może dalej, jak się nie rozmyślę) pochylam na chwilę głowę nad pewnym zjawiskiem (miejmy nadzieję, że nie regułą). Otóż wydaje się, że nasz jug dotyka podobne obumarcie jak lokalny spin. Że znów nieźle się zaczęło, ale dość szybko zbiór osób które chcą, potrafią i mają co przekazać zaczął się bardzo szybko wyczerpywać. O ile w wypadku spina to nawet mnie nie zdziwiło, bo to trochę taka "nie jasna" organizacja, no to w wypadku juga chyba jest to jednak pewne zaskoczenie.

Przecież Szczecin nie jest jakąś jawową pustynią. Programistów Javy zatrudnia całkiem spora liczba istniejących tu firm, w tym te największe/najbardziej znane. Wydawałoby się, że nie ma bata, to musi wypalić... A wygląda, że i owszem, wypaliło, ale się. Ciekawi mnie co jest tego przyczyną? Czy generalnie nie lubimy się dzielić wiedzą z innymi? Czy może jednak lubimy, ale się boimy? Azali ani nie lubimy, ani nie boimy, ale wystarczy nam to czym się podzielimy z kumplami z pracy? Albo może uważamy, że nie mamy się czym dzielić, bo przecież nic takiego nie umiemy, na niczym takim się nie znamy? A może jednak, do tego wszystkiego nie mamy czasu na "zabawy"?

Cóż, jeśli o mnie chodzi, to ja ewidentnie podpadam pod przypadek, który "nic takiego nie umie i na niczym specjalnym się nie zna". W życiu nie napisałem nawet sieciowego witajświata, takie rzeczy jak Wicket, Seam, ba Tomcat i Apache są tylko jakimś tam echem bijącego gdzieś tam dzwonu, nie będę nawet przez grzeczność wspominał o GWT czy innym JSF. Podobnie bazodanowe zagadnienia - od JDBC do Hibernate, obiło się gdzieś o uszy i tyle. A jak już się coś zdarzyło poznać, to raz, że raczej trudno mówić o jakimś mistrzostwie, a dwa, to jeśli już, są to raczej technologie albo powszechnie znane, albo same w sobie mało interesujące i raczej nie topowe. Skoro tak, to nieraz sobie zadawałem pytanie, czy jest jakiś sens pasożytowania na takim jugu? Teraz zaś zaciekawia mnie ile takich "pasożytów" procentowo było wśród wszystkich zainteresowanych jugiem? Bo może, kurteczka, człowiek (?) się niepotrzebnie krępuje  kalibrując miarkę do (wyobrażonego) poziomu osób, które może i biją wiedzą na głowę, ale nie potrzebują (poza nielicznymi wyjątkami) takich grup do niczego, zamiast się podkalibrować pod tych co na spotkaniach się pojawiali?