sobota, 23 marca 2013
Oczko poszło, czyli wrażeń kilka z XXI spotkania Jugi
środa, 5 grudnia 2012
Bimber ze złącz i gramofonów - XX Spotkanie Szczecińskiej JUGi
niedziela, 28 października 2012
Wolkan na Pomorzu, czyli o XIX Spotkaniu SJUGi
Wracając do prezentacji, jak już wspomniałem, była dość chybka, bo raz, że temat niezbyt obszerny, dwa, że prezenter sprawnie pokazał, to co miał pokazać. Z tego co pamiętam zdarzyła się jedna, drobna wpadeczka, z przypadkiem gdy coś podczas asercji miało nie działać, ale zadziałało. Bywa. Poza tym istotnie nie było się czego przyczepić. No może, na upartego, można by wytknąć, że może parę rzeczy to raczej zasługa grooviego niż Spocka samego w sobie, ale z drugiej strony, czy to takie ważne w praktyce? Nie wydaje mi się, więc się nie czepiam ;)
Podsumowując, prezentacja całkiem, całkiem jeśli chodzi o warsztat, niekoniecznie porywająca jeśli chodzi o temat. Przy zastrzeżeniu, że dla osób za podstawę mających zestaw TestNG plus Groovy. Zaś dla dżejjunitowców mogę podejrzewać, że mogłoby być to nawet małe „łał”. Bo muszę przyznać, że o ile prezentacja utwierdziła mnie w przekonaniu co do podjętego parę lat wyboru, to również, acz przy założeniu, że pamięć w temacie nieszwankuje, Spock wydaje się przeciekawą alternatywą do czystego JUnita i praca z nim może być mniej frustrująca.
P.S. Ach, bym zapomniał! Prezentacja była nagrywana, więc zostaje nam poczekać cierpliwie na efekty montażu i udostępnienie materiałów.
niedziela, 23 września 2012
No i z głowy, czyli parę słów po osiemnastce Jugi.
- przedstawić to co zamierzałem,
- przedstawić to co oczekiwał Publiczność,
- nie zanudzić tejże na śmierć
- i samemu nie dostać pomidorem w twarz.
- zmieścić w czasie (dwie godziny zleciało)
- nie potknąć się gdzieniegdzie
- nie uśpić nikogo z Publiczności (pozdrawiam niniejszym kolegę z kanapy ;))
poniedziałek, 17 września 2012
XVIII Spotkanie Szczecińskiej JUGi. Zaproszenie.
środa, 21 marca 2012
Chwila odpoczynku na XVI spotkaniu Szczecińskiej JUGi
wtorek, 7 lutego 2012
Tłumne zgromadzenie dewizowych rozwijaczy czas zaanonsować
DevCrowd - Dziel się wiedzą, dziel się pasją14 kwietnia 2012 odbędzie się czwarta już edycja konferencji dotyczącej języka Java, jego maszyny wirtualnej pod nazwą DevCrowd (dawniej java4people).Otwieramy call4papers!Technologie, najlepsze praktyki rozwoju oprogramowania czy zarządzania projektami – jest tyle tematów, które warte są naszej uwagi. Zapraszamy prelegentów i entuzjastów do podzielenia się swoją wiedzą i spostrzeżeniami z uczestnikami z całej Polski.Zaskocz nas i porwij tłumy – ubiegły rok to 130 uczestników, a z roku na rok jest nas coraz więcej :-)Jeśli chciał(a)byś, aby spłynęła na Ciebie sława i chwała – nie czekaj i daj nam znać o sobie na c4p@devcrowd.pl!Więcej informacji na stronie http://devcrowd.pl.
środa, 28 grudnia 2011
Wiosna grudniową porą - reminesencje pospotkaniowe
poniedziałek, 12 grudnia 2011
Jubileuszowe XIII Spotkanie Juga o sprężynowaniu w strzykawce...
W imieniu szczecińskiej jugi pozwolę sobie zaprosić na jubileuszowe XIII spotkanie, którego gwoździem będzie prezentacja wielce zasłużonego Leszka Gruchały o wiele mówiącym temacie: „Dependency Injection w Springu bez XMLa”. Ponieważ nie znam się na sprężynach, i zależnych strzykawkach też tak sobie, więc obiecuję sobie po spotkaniu wiele, a przede wszystkiem wygrania licencji na świeżo wydaną 11 wersję Intellij Idea ;)poniedziałek, 25 kwietnia 2011
XII Spotkanie SJUG - Zapowiedzi
niedziela, 17 kwietnia 2011
Jawność dla ludu - S03E02 - Reminesencje
niedziela, 30 stycznia 2011
XI Spotkanie SJUG - Wrażenia
wtorek, 2 listopada 2010
Impresji pojubileuszowych garść parę...
piątek, 15 października 2010
Jubileuszowe X spotkanie Szczecińskiej JUGi
wtorek, 25 maja 2010
Review: Groovy In Action
This note is in English (or Almost-Like-An-English) language, because this review should be readable and understandable also by Publishers of reviewed book, and this doesn't mean that I switch language of this blog to English. Also, I hope that it isn't too many language errors and mistakes. Enjoy!
This book is split into three parts. First one is about language, second is about advanced features which coming with Groovy distribution, and third contains some hints and guides, which could help in day-to-day work with Groovy.
Cause, this book is about something new to me, is from „In Action” series and also I am „in action” with my project, I've read (and still reading) it with „in action” style. What it means? It means, that in given time, I'm reading this section of book which exactly I already need, instead of reading it page-by-page. Now I can say that with this book this kind of reading is pleasure. Easy-reading language (this is very important to me, as I'm not native English speaker) combined with easy-understanding examples makes learning about features of Groovy quite easy, interesting and enjoyable. Very good sectioning makes jumping through book (in case of looking forward or backward in our own learning process) content also easy.
What about content of book's part? I've read all of first part, cause knowing features of language is a basement of using it, and the only word which I can say about this part is „Great!”. It contains exactly what is needed to understanding how to use Groovy, what is possible to do with language, and how. After reading it I haven't almost any problems with understanding more advanced examples (found in other parts of the book, or in the web) at language level (logical level is other story ;)).
Second part I read more selective, so there are some sections at which I've took only a look (e.g. like most part of chapter about integrating). But in general, whatever I've read it is still in high level. Although sometimes it was quite hard to understand how something works without little help of external materials. I think, that in some places there could be more examples or more detailed explanation, especially in chapter about builders (This is powerful and useful feature of Groovy, but only reading and making examples from book is not enough to good understanding theirs idea, I think).
And at least, the last, third part. To be honest, I only take a short look at the most part of it. Why? Cause chapters are very specific. Cheat sheets or tips'n'tricks can be (and they are) useful quite often, but advanced Windows scripting or unit testing using JUnit isn't something important for me (as far as I don't script Windows or not use JUnit), so I only took a look, say „hmmm... okay...” and read something other (but if someone needs it, I think these chapters could be handy).
So, to sum up. A few years ago Phil Collins sang about groovy kind of love, today I can say that Groovy is kind of love. And this book is proof of this fantastic feeling (especially first two parts), even with its small weakness, which, I hope, will be polished in incoming second edition.
P.S. The biggest weakness of this book? It isn't in Polish, but maybe in future... Who knows...
piątek, 23 kwietnia 2010
Nie taki diabeł straszny, czyli gorące wrażenia po debiucie.
czwartek, 22 kwietnia 2010
Cierpliwości cnotą obdarzeni wynagrodzeń zostali - cz. II
sobota, 17 kwietnia 2010
VIII Spotkanie Szczecińskiej JUG - trema debiutanta
Zamierzam również pokazać trochę kodu w działaniu, mimo, że Paweł Szulc na ubiegłorocznej Javarsovii był bardzo zadowolony z efektu wstawiania zrzutów ekranowych do prezentacji, ale w tym wypadku jednak nie będzie jakiś mocno czasochłonnych kompilacji (co innego przekompilowanie i umieszczenie jakiegoś potężnego serwisu sieciowego, tu zrzuty ekranowe pomagają oszczędzić mocno na czasie ;)). Jeśli zostanie czasu nie widzę przeszkód w odpowiadaniu na wątpliwości Słuchaczy przez szybkie podkodowanie tego i owego.
Czego zaś na pewno nie będzie? Niestety, nie uda mi się zaprezentować jednej, bardzo ciekawej i potężnej funkcjonalności dostarczanej przez TestNG ze względów... technicznych (w myśl zasady, że szewc bez butów chodzi, to ja sprzętowo do tyłu jednak jestem...). Jednakowoż coby nie zniechęcać, to co to jest wspomnę na prezentacji dopiero. Dodam tylko, że ten „pominięty” temat to jest dobry materiał na osobną prezentację.
Nie będzie też obcowania z prawdziwym guru, gdyż tak jak P.T. Czytelnikom pewnie wiadomo, prezentacja ta powstawała przez tak zwane „rozpoznanie bojem” i raz, że codziennie się dowiaduję czegoś nowego, a dwa, że mogę się nie zdążyć dowiedzieć przed prezentacją. Szczególnie jeżeli chodzi o jakieś bardziej wymyślne i zaawansowane „sztuczki i kruczki”.
Podsumowując, serdecznie zapraszam, mając jednocześnie nadzieję, że uda mi się spełnić zarówno Wasze jak i moje, własne oczekiwania. A ponieważ zostało jeszcze trochę czasu, to jeśli ktoś ma jakieś uwagi, zachcianki i inne roszczenia co do prezentacji to może je umieścić w komentarzach. Obiecuję, że się nad nimi zastanowię, natomiast nie obiecuję pozytywnego rozpatrzenia. ;)
wtorek, 9 lutego 2010
Marudzenia, marudzenia aż po horyzontu kres...
Sława!
Tak coś mija czas, a blog ten pokrywa się śnieżnym puchem niczym świat za oknem (Ach! Uwielbiam Prawdziwą Zimę, szkoda tylko, że mrozy ze słońcem tak krótko, a soli na ulicach tak wiele) więc postanowiłem sobie trochę pomarudzić, a może nawet wypłakać się w jakieś ramionko życzliwe ;)
Co tam więc słychać u mnie? Ano jak Szanowni Czytelnicy pewnie wiedzą, zabrało mnie się na poznawanie w praktyce nowych technik, dzięki Leszkowi i wydawnictwu Manning w boju tym zażartym wsparty jestem autoramentem cudzoziemskim, czyli Groovy In Action. Pozycja, przyznam się bez bicia, zacna, aczkolwiek na recenzję spod pióra mego trzeba będzie poczekać chwil kilka, aż chociaż po łebkach przelecę rozdziały "o mniej (chwilowo) intrygującej zawartości". W każdym bądź razie, dla mnie, cała ta idea książka za recenzję, którą mogę wykorzystać dzięki Jugowi, jest czymś fantastycznym. Przy okazji, jeśli ktoś zainteresowany czyta, to wiadomo może czy są gdzieś dostępne "brakujące" recenzje z biblioteczki naszego juga? Wiem, wiem, mógłbym spytać pożyczalskich, ale przecież miałem marudzić ;)
Drugi punkt, to sam groovy w akcji (nomen omen, albo nawet lelum polelum). Otóż, jest fajnie. Rzekłbym nawet bardzo fajnie. Najśmieszniejsze, że jakbym miał powiedzieć, co konkretnie fajnego i dlaczego, to miałbym problem, ale jakoś mam subiektywne poczucie mniejszego "bólu" przy kodowaniu tego co sobie wymyśliłem. Niestety, w swoim aktualnym projekcie, napotkałem trochę głupią sytuację, gdzie w jednym miejscu nie mogę sobie umilić życia tak jakbym chciał. I to nie tylko z winy grówiego. Otóż tenże grówi "ozdabia" (opakowuje? Jakoś nie mogę znaleźć odpowiedniego słowa) sobie w pewnych sytuacjach klasy/obiekty Javy takim czymś jak MetaClass. I to właśnie jest źródłem frasunku, bo wykorzystuję klasy od zewnętrznego dostawcy, gdzie przy tej zabawie dostaję w pewnym momencie ClassNotFoundException (zresztą zupełnie zasadny). Cóż, wydaje mi się, że chwilowo, nie chce mi się jakoś myśleć nad "eleganckim" rozwiązaniem problemu, więc zrobię na okrętkę, a później się zobaczy (jak zwykle prowizorka ma szansę zostać najtrwalszym elementem systemu ;)).
A jak już przy zobaczeniu jesteśmy, to wbrew poprzednim wpisom, jednak wcale nie zostałem całkowicie przy Eclipsie. Z niewiadomych przyczyn, jednak mój kod, ni z gruchy, ni z pietruchy, przeprosił się z Ideą, więc w tym jednym projekciku pozwalam sobie wykorzystywać ją. I generalnie jestem zadowolony, chociaż pewnie skończy się na tandemie Eclipse+Idea. Oba środowiska potrafią sobie współdzielić projekty, na ile bezproblemowo to sprawdzanie tego jeszcze przede mną, ale parę opcji wygodniejszych jest jednak w Eclipse (szczególnie ogląd hierarchii klas, chyba, że ktoś wie jak "przypiąć" w Idea podgląd struktury na stałe do jakiegoś elementu?).
Na koniec, skoro już o ideach wspomnieliśmy, to taka drobna uwaga (bo wiem skądinąd, że Leszek z Amorfisem tu zaglądają ;)). W projekciku tymże mym tajemnym używać sobie zamyśliłem TestNG. W tej chwili na podstawowym poziomie, ale już za chwileczkę, już za momencik, bardziej "zaawansowane" zagadnienie trzeba będzie mi rozgryźć. Czy byłby sens, aby przy okazji tego rozgryzania spróbować wypocić jaką drobną prezentacyjkę, co by juga sierotkę trochę odkurzyć?
niedziela, 10 stycznia 2010
A miało być tak pięknie...
Sława!
No niestety, jak poinformował Leszek na stronie Szczecińskiego JUGu tegoroczna edycja konferencji Java4People nie odbędzie się. Serce moje napełnione jest więc niekłamanym żalem, bo poza Javarsovią nie ma chyba w kraju innej wartej mojego zainteresowania konferencji (formuły i poziom zarówno Cooluarów jak i GeeCona nie są tym co akurat ten tygrys lubi najbardziej). Miejmy nadzieję, że j4p jeszcze wróci, nawet jeżeli w formie biennale czy triennale.
Bijąc się w pierś, bo nie narzucałem się, szczerze mówiąc, Organizatorom z pomocą (z różnych pobudek, o czym może dalej, jak się nie rozmyślę) pochylam na chwilę głowę nad pewnym zjawiskiem (miejmy nadzieję, że nie regułą). Otóż wydaje się, że nasz jug dotyka podobne obumarcie jak lokalny spin. Że znów nieźle się zaczęło, ale dość szybko zbiór osób które chcą, potrafią i mają co przekazać zaczął się bardzo szybko wyczerpywać. O ile w wypadku spina to nawet mnie nie zdziwiło, bo to trochę taka "nie jasna" organizacja, no to w wypadku juga chyba jest to jednak pewne zaskoczenie.
Przecież Szczecin nie jest jakąś jawową pustynią. Programistów Javy zatrudnia całkiem spora liczba istniejących tu firm, w tym te największe/najbardziej znane. Wydawałoby się, że nie ma bata, to musi wypalić... A wygląda, że i owszem, wypaliło, ale się. Ciekawi mnie co jest tego przyczyną? Czy generalnie nie lubimy się dzielić wiedzą z innymi? Czy może jednak lubimy, ale się boimy? Azali ani nie lubimy, ani nie boimy, ale wystarczy nam to czym się podzielimy z kumplami z pracy? Albo może uważamy, że nie mamy się czym dzielić, bo przecież nic takiego nie umiemy, na niczym takim się nie znamy? A może jednak, do tego wszystkiego nie mamy czasu na "zabawy"?
Cóż, jeśli o mnie chodzi, to ja ewidentnie podpadam pod przypadek, który "nic takiego nie umie i na niczym specjalnym się nie zna". W życiu nie napisałem nawet sieciowego witajświata, takie rzeczy jak Wicket, Seam, ba Tomcat i Apache są tylko jakimś tam echem bijącego gdzieś tam dzwonu, nie będę nawet przez grzeczność wspominał o GWT czy innym JSF. Podobnie bazodanowe zagadnienia - od JDBC do Hibernate, obiło się gdzieś o uszy i tyle. A jak już się coś zdarzyło poznać, to raz, że raczej trudno mówić o jakimś mistrzostwie, a dwa, to jeśli już, są to raczej technologie albo powszechnie znane, albo same w sobie mało interesujące i raczej nie topowe. Skoro tak, to nieraz sobie zadawałem pytanie, czy jest jakiś sens pasożytowania na takim jugu? Teraz zaś zaciekawia mnie ile takich "pasożytów" procentowo było wśród wszystkich zainteresowanych jugiem? Bo może, kurteczka, człowiek (?) się niepotrzebnie krępuje kalibrując miarkę do (wyobrażonego) poziomu osób, które może i biją wiedzą na głowę, ale nie potrzebują (poza nielicznymi wyjątkami) takich grup do niczego, zamiast się podkalibrować pod tych co na spotkaniach się pojawiali?