Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżety. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lutego 2014

Autolosowanie w Foobarze

Chwała!
A dzisiaj, znów po zbyt długiej przerwie, powrócę dobrą myślą do mojego ulubionego odtwarzacza  muzycznego kryjącego się pod nazwą foobar2000. Konkretniej zapiszę sobie w tym pamiętniczku w jaki sposób zrobić sobie playlistę samouzupełniającą się losowym albumem w momencie zbliżania się do końca aktualnie granego. Co prawda, zdaję sobie sprawę, że jako zacofany piernik nie doceniam wspaniałości jakże cudownych wynalazków typu Spotify, LastFm, iTunes i co tam jeszcze wymyślono w międzyczasie. Nie dziwnym będzie dla mnie jeżeli ich użytkownicy wzruszą ramionami czy też wybuchną radosnym śmiechem, ale cóż... Inna wizja tego jaki świat ma być też ma prawo istnieć.

wtorek, 7 lutego 2012

Między ciszą a ciszą...

Chwała!
Jakiś czas temu zachęcony wpisem na przydatnym każdemu, kto lubi sobie podpacykować okienka, serwisie FreewareGenius postanowiłem wypróbować aplikację do kontroli głośności jaką jest Volume² (VolumeSqr). Teraz zaś nadszedł czas podzielenia się wrażeniami z jej działania.
Przykładowe OSD
Czymże więc jest to cudo? To cudo jest drobną i pożyteczną aplikacyjką zastępującą standardowy sposób kontroli poziomu głośności w systemie, na umożliwiający większe dopieszczenie pod potrzeby użytkownika. 

wtorek, 1 lutego 2011

Wyraziste ekranów zrzucanie

Sława!
Do jednej z najczęstszych czynności związanych z szeroko rozumianą obsługą komputera jaką wykonuję ostatnimi laty jest robienie zrzutów ekranów, głównie w celach dokumentacyjnych. Dotąd używałem w tym celu jakiegoś zrzuczacza oraz programu graficznego do ich późniejszej obróbki.
Pod okienkami (gdyż tak się składa, że pod czas pracy w tym systemie najczęściej mam taką potrzebę. Ot taka specyfika pracy zawodowej) najczęściej był to tandem LightScreen plus Paint.NET. Oba, nie powiem, zacne, ale jednak przełączanie się między dwoma aplikacjami dość męczące chwilami bywa. Do tego LightScreen ma pewne, drobne niedociągnięcia dodatkowo męczliwość tę przy „masowym” zrzucaniu potęgującą.
Na moje szczęście coś mnie podkusiło znów zapytać Wujka Gógla czy coś nowego się nie pojawiło. A pojawiło. Remedium na moje kłopoty wydaje się być jak na razie narzędzie o dźwięcznej nazwie Screenpresso.
Cóż takiego mnie w nim urzekło? Przede wszystkim wszystkie tryby zrzucania ekranu mamy pod jednym klawiszem (PrtScrn), a od dalszych naszych ruchów zależy czy zrzucimy cały ekran, wybrane okno czy nakreślony własnoręcznie ekran. W tym ostatnim pomaga ekranowa lupa dzięki której możemy wyznaczyć je z dość dużą dokładnością. Narzędzie to ma też wbudowany edytor zrzuconych obrazów wyposażony we wszystko co mi potrzebne - strzałki, linie, ramki, rozmazywanie, wstawianie numeracji i tekstu. Dodajmy do tego bardzo prostą obsługę całości i możliwość dopasowania miejsca i nazwy zapisu zrzutów dostajemy prawie ideał ;). A wszystko to za darmo, również w wykorzystaniach komercyjnych.
Zdecydowanie polecam sprawdzić!

poniedziałek, 10 maja 2010

Żwawe sreberko szczurkiem zawijane

Sława!
Jakiś czas temu opisywałem odpowiednik jabłczanej rtęci dla systemu spod znaku okien. Tym razem chciałbym wspomnieć o podobnym projekcie przeznaczonym dla pingwinka.
Jak dotąd korzystając ze swoich systemów linuksowych, używałem aplikacji o wdzięcznej nazwie gnome-do. Jednakowoż korzystając z okazji, że wyszła nowa edycja używanej przeze mnie dystrybucji Ubuntu, podjąłem decyzję o próbie skonfigurowania sobie wreszcie porządnie systemu pingwinkowego na moim dzielnym, pracowitym, aczkolwiek jednak odstającym technologicznie laptopie. Na początek zamieniłem dotąd na nim postawione Ubuntu, na najnowsze wydanie XUbuntu, w którym to lekko ciężarne, niczym tegoroczny bolid F1, Gnome zastąpione jest popularnym szczurkiem, czyli XFCE.
Zamiana ta wymusiła także na mnie rozglądnięcie się, za alternatywą dla wspomnianego gnome-do (muszę przyznać, że bez aplikacji tego typu chyba już nie umiem wygodnie korzystać z komputera). Mój wybór padł na sympatycznie zapowiadające się narządko mieniące się Kupfer. Nazwa może niezbyt zachęcająca, ale sam programik jest całkiem zacny. Lekki, nieźle wyglądający, do tego wyposażony w całkiem pokaźną kolekcję wtyczek, dzięki którym zaparza kawę, krawaty wiąże, przerywa ciąże. Jeśli dodać, że projekt ten posiada własne PPA, przez co łatwo będziemy na czasie z wersjami, nie zostaje mi nic innego jak tylko szczerze polecić.

sobota, 24 kwietnia 2010

Podwójny zastępca całkowitego dowódcy

Sława!
Jak może Szanownym Czytelnikom wiadomo, skromna ma osoba należy do osób wygodnickich niezmiernie, i przy wyborze także oprogramowania stawia bardzo często własną wygodę przed możliwościami, trendami, ideami i innymi aspektami mogącymi na tenże wybór wpłynąć. Stąd chociażby w „konflikcie systemów” siedzę okrakiem niczym baron Münchhausen na kuli armatniej, bo używam na co dzień i Windows i Linuxa (na dziś Ubuntu). Aczkolwiek nie ukrywam, że przynajmniej w zastosowaniach domowych chciałbym zmienić tegoż „łyndołsa” na „łubuntu”, że tak powiem „na stałe” (a przynajmniej jako ten częściej używany system). Tą przeszkodą stającą mi na drodze k’temu celowi jest brak wygodnych „zamienników” dla części aplikacji, których pod Windows używam bardzo często. Wspomniane aplikacje to Miranda IM, foobar2000 oraz Total Commander.
W tym tygodniu wydaje się, że odpadł problem tego ostatniego. Po niezbyt udanych próbach przyzwyczajenia się do gnome-commandera czy Krusadera  nadzieja ma na znalezienie wygodnego odpowiednika zmalała praktycznie do zera. Aż tu nagle, kolega Gozdal, raczył mnie poinformować, że „klon Nortona z którego on osobiście korzysta, jest też dostępny pod Linuxa. Czym prędziej przystąpiłem więc, niczym młoda lekarka na rubieży, do instalacji. Uruchomiłem, wykorzystuję i jak dotąd (odpukać) jestem zadowolony.
 
Wzmiankowaną aplikacją jest niejaki Double Commander. W celu instalacji pod Ubuntu należy pobrać odpowiedni dla nas pakiet .deb ze strony projektu, a następnie zainstalować korzystając z polecenia dpkg -i nazwa_pobranego_pakietu. Ze strony można też pobrać polski plik językowy, który należy (jeśli chcemy wykorzystać) umieścić w katalogu /opt/doublecmd/language.
Tak więc, wygląda na to, że do znalezienia zostały mi już, tylko i aż, wspomniane zamienniki dla Mirandy (Pidgin, Empathy czy Kopete jak na razie, to se można o kant d... potłuc) i foobara2000 (całkiem miło wygląda tandem mpd+sonata, ale nie odtwarza MPC SV8, a to dla mnie wymóg obowiązkowy. Swoją drogą, zdaje się nie ma możliwości odtwarzania tych plików „z gotowca” pod Ubuntu 9.10, a kompilować samemu mi się nie chce...).

niedziela, 7 marca 2010

Opery odsłona najnowsza

Sława!

Tak ciut niespodziewanie przeglądarka Opera doczekała się nowej odsłony, tym razem oznaczonej numerkiem 10.50.

Nowa odsłona przynosi, co zrozumiałe, nowości. A jakie? A takie:

  • nowe silniki - Carakan (dla JavaScript), Presto (dla HTML, CSS i takich tam) oraz Vega (grafika - cokolwiek to oznacza), mają sprawić, że wszystko to, co oglądamy sobie w sieci będzie szybsze, ładniejsze i w ogóle. No i po tym tygodniu użytkowania muszę przyznać, że istotnie jest lepiej niż było. Mam subiektywne odczucie (ciekawe na ile to efekt placebo?), że przynajmniej niektóre strony chodzą szybciej. Mam obiektywne odczucie, że niektóre nie najlepiej (a właściwie to do d...) napisane strony, pod Operą obecnie chodzą mniej więcej tak, jak chodziło o to twórcom (tu można by pewnie zacząć fajny wątek o poprawnej interpretacji dokumentacji JavaScriptu chociażby, ale nie czuję się na siłach udzielać. Aczkolwiek poczytać by można, byle nie teksty "fanbojowskie" ;))
  • tryb prywatny (aka porno) - czyli wzorem konkurencji, przeglądanie sieci "bez zostawiania śladów" w historii, kaszy i tak dalej. O tyle fajnie rozwiązany, że można sobie go ustawić per karta, lub per okno.
  • widżety poza przeglądarką - czyli widżety również osobne, bez konieczności odpalania samej przeglądarki. Nie wypowiem się, bo nie używam :)
  • zmiany w interfejsie - czyli wizualne przypolerowanie. Opcje które mi się bardziej rzuciły w oko:
    • można sobie ustawić zamiast paska menu, przycisk O, taki analog przycisku Start z Windows.
    • zmieniony sposób powiadamiania użytkownika na zbliżony do znanego z konkurencji (w tym niemodalne powiadomienia)
    • zmieniona lista rozwijalna przy wpisywaniu/wybieraniu adresu
    • zmieniony sposób prezentacji wyszukiwania na stronie

Dla zainteresowanych pełna lista zmian, a dla wszystkich to stwierdzam, że zmiany generalnie na plus, i nadal mi z Nią wygodnie (przykro mi Mozille i inne Chromy ;)).

czwartek, 25 lutego 2010

Historia lubi się powtarzać, albo nowy wygląd fb2k...

Sława!

Ponad rok temu żywot tego dzienniczka zaczął się niewinnie od wpisu dotyczącego pudrowania noska pewnemu odtwarzaczowi muzycznemu. Czas mijał, wychodziły nowe wersje odtwarzacza, a ja też zmieniłem sobie jego wygląd na bardziej mi odpowiadający.

Jednakże odtwarzaczem ciągle jest foobar2000, a autorem skórki ciągle Br3tt. Otóż w roku ubiegłym objawił on cudo zwane XChange (w najnowszej wersji kompatybilny z fbk 1.0), charakteryzujący się przede wszystkim wysoką konfigurowalnością bez zbytniego dłubania w skryptach. Rozmieszczanie komponentów jest bajecznie proste, dzięki czemu nawet największy laik sobie poradzi i dostosuje do swoich potrzeb (oczywiście po przeczytaniu instrukcji obsługi). Zdecydowanie polecam!

P.S. Prezentacja się tworzy, ale sami wiecie. Olimpiada.

czwartek, 3 września 2009

Norweska śpiewająca iksińska...

Sława!

Tak zbierając się na napisanie czegoś bardziej konstruktywnego, postanowię sobie wspomnieć, że wyszła nowa wersja mojej ulubionej przeglądarki, czyli dziesiąta już Opera :)

Szczerze mówiąc nie wiem, czy ma coś szczególnego między poprzednią wersją, a tą. Ważne, że nadal fajnie mi się z niej korzysta.

sobota, 11 lipca 2009

Nie łaciate nadawanie oknom stylu...

Sława!

Dzięki nieocenionemu serwisowi Shell Extensions City dowiedziałem się o nowej inicjatywie twórców UxTheme Patch, czyli UxStyle. W przeciwieństwie do poprzedniego rozwiązania UxStyle nie dokonuje żadnych zmian w plikach systemu, natomiast działa jako usługa systemowa (podobnie jak bodajże StyleXp). Dzięki temu możemy się wreszcie rozkoszować bezpiecznie stylami wizualnymi w swoim systemie.

Jeżeli usługa nie uruchamia się po ponownym uruchomieniu komputera powinny pomóc następujące polecenia wydane z linii komend:

sc config uxpatch group= "File System"

sc config UnsignedThemes group= UIGroup

czwartek, 19 marca 2009

Radio w foobar2000

Sława!

Dziś o słuchaniu radia za pomocą znanego i lubianego foobara. Jeżeli chodzi o tzw. internetowe, nie ma problemu. Standardowo odtwarzacz ten obsługuje strumienie Shoutcast, ot wystarczy użyć opcji Add location. Żeby móc skorzystać ze strumieni "microsoftowych" należy użyć dodatkowego komponentu - foo_input_mslive. Obsługa Last.Fm też jest zapewniana przez komponent - foo_lastfm_radio. Obsługa obu jest też dość banalna, że nie ma się co rozpisywać :)

Natomiast jeżeli chodzi o obsługę radia eterycznego, czyli za pomocą karty FM (TV), to nie udało mi się znaleźć odpowiedniego komponentu, a szkoda...

sobota, 21 lutego 2009

Okna rtęcią zapełnione...

Sława!

Jedną z nielicznych jak dla mnie (wiem, wiem nie znam się ;)) zalet komputerków zwanych Makintoszami jest aplikacyjka zwana Quicksilver. W skrócie jest to taki miły gadżet, dzięki któremu np. uruchomienie aplikacji jest możliwe po wywołaniu globalnym skrótem klawiaturowym okienka w którym zaczynamy wpisywać jej nazwę, a okienko podpowiada możliwości spośród których możemy wybrać odpowiednią. Dla mnie jest to rozwiązanie znacznie szybsze niż przekopywanie się przez standardowe menu programów, czy też dokopywanie się do odpowiedniej ikonki na pulpicie (gdybym ich używał ;)).

Zapragnąłem więc swego czasu mieć coś takiego pod Windows, gdyż Win+R nie jest dokładnie tym, co tygrysy lubią najbardziej. A ponieważ chcieć znaczy móc, z otchłani internetu wyłowić się udało aplikacyjkę wabiącą się Launchy. Nie jest ona do końca klonem makintoszowej aplikacji, ale spełnia swoją rolę bardzo dzielnie i szybko. Daje całkiem niezłe możliwości konfiguracji, dzięki czemu możemy dość precyzyjnie określić zakres indeksowanych elementów, zachowanie, no i przede wszystkiem skrót wywołujący okienko (co wcale nie jest oczywiste dla twórców podobnych gadżetów). Krótko mówiąc polecam spróbować.

sobota, 3 stycznia 2009

Wypacykowany Foobar2000

Sława!

Jak powszechnie wiadomo (przynajmniej wśród użytkowników foobara ;)) foobar2000 jest sprawnym, ergonomicznym, wszystkomającym i mało zasobożernym odtwarzaczem dźwięków, że niepotrzebne żadne inne cuda i cudeńka (no może z wyjątkiem Wine czasami ;)).

Jednakowoż "domyślny" wygląd foobara, choć bardzo wygodny, czasem aż korci, żeby go przybajerować, co by kumplom używającym Winampa, Amaroka czy co tam akurat używają szczęka opadła, a ich zazdrość napełniała nasze serca i pierś dumą i poczuciem wyższości (a sam foobar nasz ram ;)). Niestety, zadania do samodzielnego wykonania do najłatwiejszych nie należy, choć jak ktoś ma chęć spróbować to zapraszam, mnie się nie chce. A ponieważ mnie się nie chce, to trzeba znaleźć kogoś komu się chciało. I, o dziwo, znalazł się taki jeden naiwny w kraju Franków, gdzieś między kanałem La Manche a Lazurowym wybrzeżem, i spłodził dziełko o wdzięcznej, choć bardziej kojarzącej się z Holandią, nazwie Curaçao. Wygląda to chociażby jak na załączonym obrazku:

Fajny, nie (Swoją drogą polecam widoczną płytę, Bohaterowie w świetnej formie!)? Też chcecie mieć taki? No to do roboty!

Najpierw wpadamy na stronę Br3tta - http://br3tt.online.fr/ - gdzie znajdziemy wszystko (no prawie, ale o tym później) co potrzebne. A więc ściągamy samą konfigurację, czcionki oraz potrzebne komponenty (uwaga! "paczki" są w formacie 7z, musimy mieć je czym otworzyć), a także nie omieszkamy zapoznać się z instrukcjami. Jeżeli chcemy cieszyć się z wizualizacji, musimy niestety zainstalować Winampa (wystarczy sam rdzeń plus wybrane wizualizacje). Na uwagę zasługuje też fakt, że będziemy mogli dzięki załączonej w paczce wtyczce Last.FM słuchać stacji tej usługi bezpośrednio z foobara (patrz poniższy obrazek). Jednak jeśli chcemy także pozbyć się aplikacji LastFM, a używamy funkcji "scrobble" musimy zaciągnąć jeszcze komponent foo_audioscrobbler.

Mając już wszystko przygotowane to zgodnie z instrukcjami najpierw przygotowujemy samego foobara do zmiany "wyglądu", rozpakowujemy do odpowiednich katalogów zawartości paczek, instalujemy czcionki i możemy odpalać! Piękny nie? Nie? Gdzie są te fajne okładki i zdjęcia wykonawców? Cóż... Pamiętamy instrukcje ze strony Br3tta? No to ustawiamy sobie ładnie ścieżki w foobarze, a następnie tylko zgodnie z tym co ustawiliśmy umieszczamy tam choćby ściągnięte z internetu fotki i voila! Zostało tylko dokonfigurować zgodnie z własnymi potrzebami zarówno "wygląd" jak i wtyczki których może dotąd nie używaliśmy (Last.FM, Lyrics Panel czy Playback Statistics)  i możemy już spraszać przyszłych zazdrośników...